Recenzja wystawy „M.K. Čiurlionis, Litewska opowieść”
Przeczucie abstrakcji
Pod Wawel przyjechało blisko 100 prac: obrazów, grafik, rysunków, ale i szkicowników.
M.K. Čiurlionis, Góra, 1906, zbiory Narodowego Muzeum Sztuki M.K. Čiurlionisa w Kownie
Zbiory Narodowego Muzeum Sztuki M. K. Čiurlionisa w Kownie/Materiały prywatne

M.K. Čiurlionis, Góra, 1906, zbiory Narodowego Muzeum Sztuki M.K. Čiurlionisa w Kownie

Niemal całe życie mówił i pisał wyłącznie po polsku, w naszym kraju spędził większość krótkiego (36 lat) życia, umarł w 1911 r. pod Warszawą. A jednak w Polsce i on, i jego dorobek znane są stosunkowo słabo. Za to Litwini uważają go za swego najwybitniejszego narodowego twórcę, coś jak połączenie naszego Mickiewicza, Moniuszki i Matejki w jednym, bo pisał wiersze, komponował i malował. I właśnie twórczość plastyczna, chyba najbardziej oryginalna z tego zestawu, pokazywana będzie przez najbliższe miesiące w ramach ciekawego, wszechstronnego festiwalu kultury „Litwa w Krakowie”. Pod Wawel przyjechało blisko 100 prac: obrazów, grafik, rysunków, ale i szkicowników.

M.K. Čiurlionis, Litewska opowieść, Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie, wystawa czynna do 31 stycznia 2016 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną