Recenzja wystawy „Maj 2066”
Mazda – wehikuł czasu
Pomimo ideologicznej spójności i pewnej atrakcyjności konceptu całość wydaje się niespójna i nazbyt pobieżna.
Marek Krzyżanek/materiały prasowe

Zapasy z czasem uprawiało w swej sztuce wielu artystów. Roman Opałka pracowicie go odliczał, Robert Kuśmirowski zaś w swych instalacjach do perfekcji opanował umiejętność przenoszenia widza w przeróżne dawne klimaty. Teraz własną próbę zmierzenia się z zegarem i kalendarzem podjął Rafał Bujnowski, zasadniczo malarz, ale z silnymi od dawna ciągotami ku sztuce konceptualnej. I taki też jest jego najnowszy projekt artystyczny, bo o klasycznej wystawie trudno tu mówić. W kilku pracach twórca próbuje bowiem zacierać granicę między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Pokazuje film, którego 70-letni bohater zachowuje krzepę i kondycję 30-latka, dziarsko prezentując zestaw trudnych ćwiczeń gimnastycznych.

Rafał Bujnowski, Maj 2066, Narodowa Galeria Sztuki Zachęta, Warszawa, do 21 sierpnia

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną