Recenzja wystawy: „Kossakowie”

Poezja z kopytami
Jerzy Kossak, Polowanie par force, 1935 r.
Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Warszawie/materiały prasowe

Jerzy Kossak, Polowanie par force, 1935 r.

W tej rodzinie mężczyźni malowali. Z różnym zresztą skutkiem, bo Juliusz był wybitnym batalistą, jego syn Wojciech – niezłym, ale wnuk Jerzy już kiepskim. Zaś o Karolu i Leonie pamiętają tylko historycy sztuki. Kobiety z kolei pisały. I to nie najgorzej, by przypomnieć, że mowa o Zofii Kossak, Magdalenie Samozwaniec i Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Ich tomiki pokazano na wystawie, choć oczywiście dominują obrazy. Ponad dwieście, w większości poświęconych koniom w ich różnych rolach.

Kossakowie, PGS Sopot, do 2 października

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną