Recenzja wystawy: „Dali kontra Warhol”
Luksusowe opakowanie zastępcze
Na tę właśnie wystawę trafi prawdopodobnie wielu widzów, którzy na co dzień szerokim łukiem omijają muzea i galerie sztuki współczesnej.
Ekspozycja na wystawie, stworzona na podstawie obrazu Salvadora Dali „Twarz Mae West”
Kuba Atys/Agencja Gazeta

Ekspozycja na wystawie, stworzona na podstawie obrazu Salvadora Dali „Twarz Mae West”

Mam problem z tego typu wystawami. Z jednej bowiem strony nie ulega wątpliwości, że jest to przedsięwzięcie typowo komercyjne. Nikt tu się więc nie przejmuje naukową rzetelnością oraz tworzeniem rzeczywistej panoramy osiągnięć obu twórców i nawet wsparcie się znanym kuratorem jako ambasadorem wystawy niczego nie zmienia. Już sam tytuł pokazuje, że liczy się efekt polegający na zderzeniu nazwisk dwóch legendarnych artystów i sugerujący, że można tu mówić o jakiejś rywalizacji czy konfrontacji. Dlatego też na plan pierwszy wysuwa się nie jakość i reprezentatywność dzieł (z oryginalnych prac pokazano niemal wyłącznie nieco wielkonakładowych grafik), ale aranżacja, teatralizacja (np. stworzenie namiastki warholowskiej Factory), ciekawostki i gry z widzem (można skropić się zapachem perfum zaprojektowanych przez Dalego).

Dali kontra Warhol, Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, wystawa czynna do 7 października

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną