Recenzja wystawy: Daniel Buren, "Hommage à Henryk Stażewski"
Paski w hołdzie kwadratom
Daniel Buren, Hommage à Henryk Stażewski, Muzeum Sztuki w Łodzi, wystawa stała, czynna od 28 kwietnia

Historia tego projektu jest dość niezwykła. Jej bohater, francuski malarz Daniel Buren, odwiedził Polskę po raz pierwszy w 1974 r. Jeszcze dość młody (36 lat) i raczej nieznany, eksponował swe dzieła w pracowni Henryka Stażewskiego. Jego sztuka musiała przypaść do gustu polskiemu nestorowi światowej awangardy, albowiem 11 lat później spotkali się znów. W 1985 r. miała miejsce w Sztokholmie wystawa, której formułę oparto na ciekawej zasadzie: wybitni twórcy sami dopraszają sobie partnerów do artystycznego dialogu. Stażewski zaproponował Burena, a ten stworzył w muzeum przestrzenną konstrukcję „Caban Eclatée”. Był to rodzaj małego domku, pokrytego, charakterystycznymi dla sztuki Francuza, regularnymi pasami (maluje je od 27 roku życia, zawsze mają tę samą szerokość 8,7 cm).

Miała to być forma dialogu z dziełami Stażewskiego, ale też rodzaj artystycznego tła dla obrazów mistrza. To samo działanie powtórzył raz jeszcze – na wystawie w Paryżu w 1997 r. I oto po raz trzeci, ale już zapewne na stałe, obrazy Stażewskiego ze zbiorów Muzeum Sztuki zostaną zaprezentowane w kontekście instalacji Burena. Dziś francuski twórca ma od dawna status światowej gwiazdy, zaś Stażewski nie żyje od dwóch dekad. Ale pomysł owej twórczej osmozy przetrwał i – miejmy nadzieję – zachowany zostanie dla potomności.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj