Recenzja wystawy: autor zbiorowy, "W rytmie epoki. Moda dwudziestolecia"

Moda, która nie wyszła z mody
W rytmie epoki. Wystawa czynna do 31 sierpnia br.

Gdy zbliża się kanikuła, nawet najpoważniejszym muzeom zdarza się otwierać wystawy idealne na letnie umysłowe rozleniwienie. Tegoroczny wakacyjny sezon zainaugurował Wrocław wystawą poświęconą modzie międzywojnia. Choć wbrew pozorom sprawa wcale nie jest taka błaha. Wszak to właśnie w tamtych latach związki między ciuszkami a polityką, gospodarką czy kulturą okazały się niezwykle mocne, ciekawe i złożone, a na męską i damską modę zasadniczo wpłynęły zarówno spustoszenia I wojny światowej, kryzys gospodarczy, jak rozwój kina i jazzu, surrealizm, popularność ruchów emancypacyjnych, a nawet moda na lotnicze podróże.

Francja traci na rzecz USA światowe przodownictwo w modzie (i nie tylko), rodzi się legenda Chanel, wynaleziono sztuczny jedwab. Słowem, jest co pokazywać i o czym opowiadać.

Organizatorzy wystawy reklamują ją, podkreślając niezwykłe losy niektórych eksponatów (np. rękawiczki należące do muzy Witkacego). Niepotrzebnie. Blisko 200 obiektów broni się samych; pięknem, czarem przeszłych czasów, wyrafinowaną elegancją. Można się po prostu nimi zachwycać, a można też, poprzez suknie, garnitury czy bieliznę, czytać ukrytą opowieść o kulturze owych czasów.

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj