Recenzja wystawy: autor zbiorowy, "Labirynt pamięci. Oblicza zła 1939–2009"

Na spotkanie z Minotaurem
Labirynt pamięci. Oblicza zła 1939–2009.

Zachodzę w głowę, dlaczego szefowie różnych placówek wystawienniczych uparli się organizować tego lata (gdy mózg domaga się relaksu) same poważne w formie i treści wystawy. Kolejną odpalono w Katowicach, a już sam jej tytuł stawia na baczność. Na domiar złego praca składa się wyłącznie z realizacji wideoartu, których omieść wzrokiem zdecydowanie się nie da. Policzyłem: aby solennie obejrzeć wszystkie prace i zostawić sobie po każdej dwie minuty na odpoczynek, trzeba by przesiedzieć w salach BWA od godz. 6 rano do 8 wieczorem, bez przerw na jedzenie i siusiu. Doceniam zapał kuratorów do niesienia kaganka artystycznej edukacji, ale czy jednak nie przesadzili? Recenzję można by właściwie w tym miejscu skończyć, gdyby nie jeden istotny fakt: jest to naprawdę wartościowa wystawa.

Po pierwsze, w sferze koncepcji; to próba odpowiedzi na pytanie, jak różne formy przemocy, terroryzmu, agresji, wojennej traumy czy ludobójstwa, jakich doświadczaliśmy w XX w., wpływały na ogólnoludzkie wartości i jak można wyzwolić się od ich destrukcyjnego wpływu. Chodzi tu o pamięć, jej labirynty, zakamarki, ale i pułapki. Po drugie, na wystawie mamy prześwietny zestaw prac wideoartu zrealizowanych przez największych mistrzów gatunku, jak Bill Viola, Nam June Paik, Sophie Calle, Tony Oursler, zaś z Polski – Artur Żmijewski czy Zbigniew Rybczyński. Takiej wystawy nie powstydziłaby się żadna znacząca galeria na świecie. No, może tylko w nieco skróconej formie.

 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj