Czego brak naszym biegaczom narciarskim
Bieda-biegi
Polscy biegacze narciarscy są na dnie. Przykład Justyny Kowalczyk jakoś na nich nie działa.
Na samopoczucie naszych biegaczy uspokajająco działa przykład Justyny Kowalczyk
Petr Josek/Reuters/Forum

Na samopoczucie naszych biegaczy uspokajająco działa przykład Justyny Kowalczyk

Ostatnim polskim biegaczem, który liczył się na świecie, był Józef Łuszczek, mistrz świata z Lahti sprzed ponad 30 lat. Karierę zakończył Janusz Krężelok, specjalista od sprintów, dziewiąty na igrzyskach w Salt Lake City, raz wygrał nawet zawody pucharowe.

Do niedawna było nas dwóch – ja i Kreczmer. Więc teraz za sukces należy uznać, że w ogóle jest z kogo sklecić sztafetę – uważa Krężelok. Od jakiegoś czasu zajmuje się szkoleniem młodzieży i ma dla swoich podopiecznych dużo podziwu – że wybrali biegi, choć w naszych realiach to droga przez mękę.

Ćwiczenia za stodołą

W kraju mistrzyni olimpijskiej i świata są 2 trasy biegowe: na przełęczy Kubalonka i w Jakuszycach, dostępne tylko zimą, bo o luksusie sztucznego naśnieżania można pomarzyć. Ta w Zakopanem jest trasą tylko z nazwy. Nawet jeśli zostanie zmodernizowana, nie da się tam uprawiać sportu, bo dym z domowych kominów zatyka biegaczom płuca.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną