Narty po norwesku
Biała gorączka
Bieganie na nartach to dla Norwegów znacznie więcej niż sport, a zwycięstwa Marit Bjoergen i spółki to kwestia dumy narodowej. Zwłaszcza gdy mistrzostwa świata odbywają się w Oslo.
Narty zapisały się w dziejach Norwegii.
Birdgeman/BEW

Narty zapisały się w dziejach Norwegii.

Gdy najlepszy biegacz w dziejach, Bjoern Daehlie, kończył karierę, rodacy wybrali go na norweskiego sportowca wszech czasów. W uzasadnieniu podkreślano nie tylko jego dokonania, z ośmioma złotymi medalami olimpijskimi na czele, ale również fakt, że był światowym ambasadorem norweskiego stylu życia. To było przed kilkunastoma laty. – Nie znam dziś ani jednego Norwega, który nie ma biegówek – mówi profesor Matti Goksřyr z Norweskiego Uniwersytetu Nauk Sportowych.

Spędzanie wolnego czasu inaczej niż w pięknych okolicznościach przyrody to dla większości poddanych króla Haralda V grzech ciężki. Klimat ich nie rozpieszcza – minimum pół roku w śniegu i mrozie, więc narty są niezbędne. Kiedyś pomagały żyć, skracać odległości na odludziu, teraz są sposobem życia. Choć w całej Skandynawii bieganie na nartach jest popularne, tylko w Norwegii jest kultem.

Sport narodowy

Narciarskie tradycje w Norwegii to już cała dziedzina obejmująca historię, politykę, a nawet język.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną