Współczesny folk
Bartek Chaciński, recenzent muzyczny POLITYKI
Jak polubić... współczesny folk
Pierwotnie autorzy pieśni byli anonimowi, mógł je więc wykonywać każdy – wszędzie i za darmo. Czyż nie jest to marzenie przeciwników ACTA?
AN

Pierwotnie autorzy pieśni byli anonimowi, mógł je więc wykonywać każdy – wszędzie i za darmo. Czyż nie jest to marzenie przeciwników ACTA?

Jest jedna muzyka buntu. Przypomniały to niedawne protesty Oburzonych i okupacja Wall Street. Reprezentanci hip-hopu – najmocniej buntującego się nurtu ostatnich dekad – próbowali się jakoś odnieść do nowojorskich wydarzeń, ale całkiem się przy tej okazji skompromitowali. Kanye West został wyśmiany, gdy przyjechał na miejsce, zapomniawszy jednak zdjąć grubego złotego łańcucha. Jay-Z – jeden z najbogatszych ludzi show-biznesu – sprzedawał przy tej okazji koszulki z napisem „Occupy All Streets”, które dodatkowo wsparły jego domowy budżet.

Kogo w takim razie słuchano na miejscu? 92-letniego Pete Seegera, śpiewającego przejmującą pieśń „We Shall Overcome”, za którą 60 lat temu trafił na czoło raportu Josepha McCarthy’ego na temat komunistów w amerykańskim show-biznesie. I Arlo Guthriego, 64-letniego autora protest songów, syna Woody’ego Guthriego, wielkiego lewicowego balladzisty jeżdżącego po całej Ameryce z gitarą, na której pudle nakleił prowokacyjny napis: „Ta maszyna zabija faszystów”. Wydarzenia na Wall Street nie wykreowały nowych pieśni protestu, umocniły stare. Słuchano folku.

Tu przyda się uwaga, czym jest folk w tym rozumieniu. I dwa nazwiska, które trzeba znać: John i Alan Lomaxowie. Ojciec i syn. John muzykę folk – bardzo ogólnie – definiował jako przekazywaną sobie wzajemnie na podstawie lokalnych kontaktów i tradycji, bez zapisu nutowego ani (co jasne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że opisywał rzecz na początku XX w.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj