Jak się zmieniają polskie rytuały?
Między rosołem a sushi
Rozmowa o polskich komuniach, weselach i pogrzebach z fotografem Przemysławem Pokryckim, który od dziewięciu lat podgląda nasze społeczne rytuały.
2005 r.
Przemyslaw Pokrycki/Polityka

2005 r.

Juliusz Ćwieluch: – Dlaczego ładuje się pan bezczelnie ludziom na ich prywatne uroczystości?
Przemysław Pokrycki: – Na początku z ciekawości. Przeczytałem książkę holenderskiego socjologa Arnolda van Gennepa, który chyba jako pierwszy opisał uniwersalne obrzędy przejścia występujące w każdym społeczeństwie. Rytuały przyjęcia do społeczności, symbolicznego końca dzieciństwa, stworzenia nowej pary, aż po kres, czyli śmierć. Postanowiłem zobaczyć, jak wyglądają nasze polskie rytuały, jak je celebrujemy. Stąd nazwa całego cyklu „Rytuały przejścia”.

Co symbolizuje komunia?
Przestajesz być dzieckiem i zaczynasz odpowiadać za swoje czyny. Stajesz się świadomy grzechu. Stąd pierwsza spowiedź, komunia, czyli symboliczne podtrzymywanie kontaktu z dobrem.

Czy to nie jest tak, że w praktyce to przekazanie odpowiedzialności sprowadza się do wręczenia dziecku komórki?
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Nie skupiam się na rytuale religijnym. Interesuje mnie to, co dzieje się po wyjściu z kościoła. Jak wyglądają ludzie, wnętrza. Co jedzą, jakie przyjmują postawy. Z tego wszystkiego powstaje pewien obraz społeczeństwa, rodziny. Nie skupiam się na twarzach, ale na tym wszystkim, co jest dookoła. Uwieczniam coś w rodzaju rodzinnych obrazów.

Jak dzieci przeżywają komunię?
Jeśli ją jakoś głęboko przeżywają, to raczej w kościele.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną