Niezwykła pasja: artystyczne trupie czaszki
Fach z czach
Świat może nie znać jego nazwiska, ale zna jego czaszki. Rafał Wechterowicz z Poznania projektuje koszulki sław sceny muzycznej – od Michaela Jacksona po Slayera.
Rafał Wechterowicz jest w stanie miesięcznie stworzyć kilkanaście wzorów/projektów.
Mariusz Forecki

Rafał Wechterowicz jest w stanie miesięcznie stworzyć kilkanaście wzorów/projektów.

Rafał Wechterowicz

Rafał Wechterowicz

Gdyby sporządzić listę najważniejszych wynalazków XX w. z punktu widzenia niezależnej sceny muzycznej i prasy, w pierwszej trójce znalazłaby się zapewne kserokopiarka. A ponieważ Rafał Wechterowicz (rocznik 1974) kończący właśnie podstawówkę w niewielkim Wolsztynie wciągał się w świat muzyki hard core-punk, napisał list do Pieti, wydawcy takiego kserowanego zina „QQryQ”, potem jednego z najprężniej działających animatorów rodzimego podziemia. – Gdy wysyłało się list do kogoś ze sceny, zawsze wypadało coś na marginesie nabazgrać, dodać coś swojego – opowiada Wechterowicz. W odpowiedzi „QQryQ” poprosiło o więcej rysunków, które mogłoby wykorzystać w następnym numerze. Gdy nastoletni wówczas Rafał otrzymał później egzemplarz autorski i zobaczył swoje nazwisko na liście podziękowań, był niezwykle dumny, ale nie potrafił znaleźć swoich rysunków. – Wertowałem zina chyba z 10 razy i dopiero za jedenastym zobaczyłem, że zostały wykorzystane jako tło dla kolumny z tekstem – śmieje się na wspomnienie swojego prasowego debiutu. W liceum robił rysunki do kolejnych pism, współpracował także z Expertem – liderem zespołu Inkwizycja. Tygodniami ślęczał z rapidografem nad surrealistycznymi, a jednocześnie trochę abstrakcyjnymi, małymi formami, przypominającymi Beksińskiego. Ale z czasem zinowy ruch trochę przygasł, przygasł również zapał Wechterowicza. Zamiast na ASP poszedł na studia polonistyczne i na kilka lat zapomniał o rysowaniu.

Po studiach uczył polskiego w Gimnazjum nr 50 w Poznaniu – w tej samej szkole, gdzie zajęcia z plastyki prowadził znany później jako artysta (Paszport POLITYKI) Wojciech Bąkowski. Wechterowicz wciąż był jednak związany z lokalną sceną hard core-punk i wraz z kolegą zaczęli tworzyć koszulki, które sprzedawali na niezależnych festiwalach w Polsce i w Czechach. Sprzedawały się na tyle dobrze, że zaczęły się do Wechterowicza zgłaszać polskie undergroundowe zespoły z prośbą o indywidualne projekty.

Warszawski Sunrise, grający metal core, który jedną ze swoich płyt wydał w Belgii i w Niemczech, polecił Wechterowicza węgierskiemu Bridge to Solace, potem był szwajcarski Cataract i amerykański Shadows Fall – niezależne, ale już zachodnie kapele, zatem Wechterowicz zaczął na projektowaniu zarabiać pierwsze sensowne pieniądze.

Przełomowe okazało się zlecenie dla Path of Resistance – pobocznego projektu muzyków z Earth Crisis – zespołu zaangażowanego politycznie i promującego postawę straight edge (zero nałogów) i weganizm, ale na tyle wyraźnego i rozpoznawalnego w USA, że w 1996 r. trafił pod skrzydła dużego wydawcy – Roadrunnera. Wechterowicz, jak to zwykł robić wcześniej, przesłał gotowy projekt na wskazany przez ludzi z Path of Resistance mail. Adresatem był grafik zaprzyjaźniony z zespołem.

Jak się okazało, grafik ten współpracował z Bravado: największą wówczas (był 2003 r.) amerykańską firmą zajmującą się produkcją gadżetów dla gwiazd. – Dostałem maila z pytaniem, czy nie chciałbym projektować koszulek dla większych zespołów – mówi Wechterowicz. – Padły takie nazwy, jak Metallica czy Motörhead. Uznałem, że to jakiś żart.

Odchudzanie Lady Gagi

Propozycja z Bravado okazała się jednak poważna i dzięki niej Wechterowicz mógł zrezygnować z pracy w szkole. Założył firmę i pracuje w domu: wciąż dla Bravado, ale także dla innego ważnego gracza na rynku muzycznych gadżetów – Global Merchandising. Do takich firm nie sposób dostać się, wysyłając portfolio. – To działa w odwrotną stronę. Te firmy znajdują ciebie – podkreśla Wechterowicz.

Nie oznacza to jednak, że projektuje tylko dla dwójki koszulkowych potentatów. Dostaje także oferty od mniejszych firm czy bezpośrednio od zespołów. Do tego dochodzą projekty dla organizacji promujących weganizm, jak stowarzyszenie Otwarte Klatki, czy plakaty dla poznańskiego squatu Rozbrat – za te nie bierze wynagrodzenia.

Miesięcznie jest w stanie stworzyć kilkanaście wzorów/projektów. Spośród dużych gwiazd największe szczęście ma do Slayera, co ma dla niego szczególne znaczenie, bo jest fanem grupy. Szacuje, że na 20 do tej pory zaproponowanych wzorów zrealizował ok. 15. Slayer to stara szkoła: wzory na materiały promocyjne akceptują sami muzycy, a nie menedżer zespołu. Dość łatwo wstrzelić się także w ich gust. – Wiadomo, że gdy ruszają w nową trasę, to na koszulkach mile widziane są zestawy czerni i czerwieni, krew, slayerowski orzeł czy pentagram – objaśnia Wechterowicz. Zdarzało się jednak, że zespół odrzucał odważniejsze projekty. Motyw diabelskiego płodu był już zbyt niepoprawny politycznie, nawet jak na muzyków Slayera, którzy wcześniej trzy razy kazali poprawić kształt czaszek, uznawszy je za „mało demoniczne”.

 

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj