Latem płyń do krainy wiecznych lodów
Oceania w Arktyce
Co roku w połowie czerwca statek badawczy Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie wypływa na północ. Cel: Ocean Arktyczny.
Górny pokład „Oceanii”  ze sprzętem do badań
Ilona Wiśniewska/Polityka

Górny pokład „Oceanii” ze sprzętem do badań

Na Oceanie Arktycznym u wybrzeży Spitsbergenu statek badawczy „Oceania” spędza ok. 70 dni w roku. Przez ten czas naukowcy zbierają próbki wody i planktonu w 200 wyznaczonych na mapie stacjach pomiarowych, a potem schodzą na ląd, żeby kupić w sklepie to, o czym przez ten czas najsilniej myśleli: awokado, hamburgera albo sałatkę z buraków. W tej szerokości geograficznej jest teraz dzień polarny, więc badania robi się przez całą dobę. Rejs ma kilka etapów, a głównym celem części oceanicznej jest badanie struktury i dynamiki morza.

„Oceania” zadebiutowała spektakularnie – Jacek Więckowski, nadzorujący budowę statku w latach 80., czyta gazetę na swoim wysiedzianym pomarańczowym fotelu w maszynowni. – Jej pierwszy rejs przypadł akurat na 12 kwietnia 1986 r. i wszystkie instrumenty zwariowały przez ten wybuch w Czarnobylu. Uważa, że stocznia wyspawała statek perfekcyjnie. Kadłub budowali w krytej hali najlepsi fachowcy, to rękodzieło najwyższej klasy. „Oceanię” zaprojektował Zygmunt Charoń – najsłynniejszy polski konstruktor żaglowców (m.in. „Daru Młodzieży” i „Fryderyka Chopina”), ale jej kadłub nigdy nie wszedł do dalszej produkcji. Jest więc jedyna. Biało-niebieska, trójmasztowa, z ożaglowaniem skośnym. Ma moc 800 KM i rozwija prędkość 11–12 węzłów. Rejs jest zaplanowany niemal co do godziny.

270 dni poza lądem

Na tych niespełna 50 m długości i 9 m szerokości 13-osobowa załoga spędza większą część roku.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj