Śmiech goi rany i poprawia trawienie
Joga do radości
Czy radość wywołuje śmiech czy może odwrotnie? I czy śmiech, choćby i wymuszony, może mieć właściwości lecznicze?
Śmiech jest uważany za jedną z najbardziej skomplikowanych ludzkich reakcji.
Antonio Guillen Fernández/PantherMedia

Śmiech jest uważany za jedną z najbardziej skomplikowanych ludzkich reakcji.

Piotr Bielski prowadzi zajęcia z jogi śmiechu na warszawskich Polach Mokotowskich.
Agnieszka Rodowicz/Polityka

Piotr Bielski prowadzi zajęcia z jogi śmiechu na warszawskich Polach Mokotowskich.

Najlepiej śmiać się w grupie. Ponoć ważne jest, by śmiać się także w pojedynkę, co najmniej 10-15 minut dziennnie.
Agnieszka Rodowicz/Polityka

Najlepiej śmiać się w grupie. Ponoć ważne jest, by śmiać się także w pojedynkę, co najmniej 10-15 minut dziennnie.

W środowe popołudnie, w parku Pole Mokotowskie w centrum Warszawy, spotyka się kilkanaście osób. Stają na trawie w kręgu. – Mam na imię Piotr – mówi szczupły mężczyzna z włosami do ramion. – He he he he he! Lubię gorącą herbatę w deszczowy dzień. He he he he he!

Po kolei każdy podaje imię, mówi, co lubi, i wybucha śmiechem. Jednym przychodzi to z łatwością, inni się zmuszają, by wydobyć z siebie: cha cha, hi hi czy he he. Piotr Bielski, prowadzący zajęcia, pokazuje następne ćwiczenie. Uczestnicy podają sobie ręce, patrząc w oczy i głośno się śmiejąc. Potem wszyscy udają, że biorą prysznic, wyprowadzają psy na spacer, że sami są psami, które biegają po parku i robią kupy... Co jakiś czas stają w kole, klaszczą w ręce, podnoszą je do góry i powtarzają: – Ho, ho! Ha, ha, ha! Albo: – Świetnie, świetnie, hej! Symulują też, że otwierają puszkę z napojem śmiechu, doją krowy, znoszą jajka, rozbijają je sobie na głowach, prowadzą samochody, pilotują samoloty, lądują nimi w dżungli, uciekają przed krokodylem. I tak przez 45 minut.

Piotr przypomina co jakiś czas, by patrzyli sobie w oczy i śmiali się głośno, z brzucha. Jedni raz po raz wybuchają gromkim śmiechem, innym wcale do śmiechu nie jest. Rozciągają usta w sztucznym grymasie i próbują wydobyć z siebie jakieś dźwięki. – Lekarz z Indii Madan Kataria, twórca jogi śmiechu, mówi: Udawajcie, aż zaczniecie naprawdę się śmiać. I podkreśla, że nie ma różnicy między naturalnym a udawanym śmiechem. Taki też ma działanie terapeutyczne – wyjaśnia Piotr Bielski, dyplomowany jogin śmiechu, a także socjolog i dziennikarz.

Łaskotanie szympansa

Tyle że nie ma na to naukowych dowodów – pisze Raffi Khatchadourian, dziennikarz „New Yorkera”, który szczegółowo porównał teorie Madana Katarii z doniesieniami naukowców w swoim artykule „The Laughing Guru”. Co prawda, w 2012 r. Charles Schaefer, psycholog z Fairleigh Dickinson University, badał, jak sztuczny śmiech wpływa na samopoczucie studentów. Ci, którzy śmiali się głośno, szeroko otwierając usta minutę dziennie, częściej byli w dobrym humorze. Ale naukowiec przeprowadził próbę na bardzo małej grupie osób (22) w niekontrolowanych warunkach. I sam przyznaje, że niczego ona nie dowodzi, choć może być wstępem do dokładniejszych badań.

Kataria lubi cytować Williama Jamesa, filozofa, psychologa i psychofizjologa, który w 1884 r. wysunął tezę, że emocje nie są manifestowane przez ciało, lecz odwrotnie: łzy wywołują smutek, śmiech – radość... Dziś mało kto w to wierzy. Choć psychologowie i neurolodzy odkryli niedawno, że ludzie, oceniając czyjąś osobowość, chętniej uznają ją za ciepłą, trzymając w ręce gorącą filiżankę z kawą niż zimną szklankę z drinkiem.

W 1862 r. francuski neurolog Guillaume Duchenne zauważył, że śmiech spontaniczny, radosny powoduje poruszenie mięśni wokół ust i oczu, natomiast śmiech zwany towarzyskim porusza głównie mięśnie wokół ust. Późniejsze skanowanie mózgów śmiejących się osób pokazało, że naturalny śmiech powstaje w zupełnie innych jego obszarach niż wymuszony. Czasami trudno je odróżnić, ponieważ ludzie w procesie ewolucji nauczyli się mimowolnie przywoływać na twarz uśmiech, by łagodzić sytuację. Ale też po to, by manipulować, wyśmiewać, podburzać...

Ze śmiechem w ogóle jest śmiesznie. Uważany jest za jedną z najbardziej skomplikowanych ludzkich reakcji i naukowcy niechętnie się nim zajmują. A jeśli już, to efekty ich badań bywają sprzeczne. – Przeważnie śmiech jest wyrazem radości – mówi Jacek Golański, psycholog, który po raz pierwszy zetknął się z jogą śmiechu sześć lat temu w Belgii. Ale pojawia się też w sytuacji zażenowania, wstydu. Bywa złowieszczy, szyderczy, ironiczny, złośliwy. – I nie jest wyłącznie ludzką reakcją. Śmieją się też w odpowiedzi na łaskotki szympansy, bonobo, goryle i inne małpy nieczłekokształtne. Możliwe, że też niektóre nietoperze – opowiada Golański. To fakt, ale odkryto także, że dzieci wychowane przez zwierzęta takiego śmiechu ani uśmiechu nie znają.

– Głośny śmiech pojawia się, gdy dziecko zaczyna odróżniać osoby, którym ufa, od pozostałych. Kiedy rodzic wykonuje czynność potencjalnie niebezpieczną, np. podrzuca dziecko w górę, będzie się ono śmiało. Kiedy zrobi to obca osoba, malec zacznie płakać. Stąd teoria mówiąca, że śmieszą nas potencjalnie niebezpieczne sytuacje, które jednak szybko oceniamy jako niegroźne. – Ludzie się śmieją, gdy ktoś się potknie, przewróci – mówi Golański. Ale nie śmieszy ich niebezpieczny wypadek. Choć w pierwszym momencie niektórzy zareagują śmiechem. Bo, podobnie jak u zwierząt (wyszczerzone w niby-uśmiechu zęby psa są reakcją obronną), jest on też niekontrolowanym przejawem strachu. – W dodatku, po ziewaniu i drapaniu się, najbardziej zaraźliwą ludzką reakcją – dodaje.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj