W poszukiwaniu definicji pojęcia „szczęście”
Szczęście sprzyja lepszym?
Największą przeszkodą w odnalezieniu szczęścia jest dążenie do niego – twierdzą nie tylko filozofowie.
Ludzie szczęśliwi czerpią radość z tego, co otrzymują od innych.
Ian Lishman/PantherMedia

Ludzie szczęśliwi czerpią radość z tego, co otrzymują od innych.

Paper Boat Creative/Getty Images

Paper Boat Creative/Getty Images

Ludzkość już dawno nie była tak szczęśliwa jak obecnie – wynika z ostatniej ankiety Instytutu Gallupa. Ten najstarszy ośrodek badań opinii społecznej na świecie co roku pyta mieszkańców ponad stu krajów świata (tym razem 138) o ich samopoczucie. W najnowszej ankiecie 7 na 10 respondentów stwierdziło, że doznają w życiu sporo radości. Często się śmieją, czują się w miarę wypoczęci, przez innych traktowani są z szacunkiem. Nieco ponad połowa zadeklarowała, że w przeddzień ankiety nabyła nową umiejętność lub przynajmniej angażowała się w interesujące zajęcia. Prawie trzy czwarte doświadczyło czegoś przyjemnego. W rezultacie mierzony przez Instytut Gallupa wskaźnik pozytywnych doświadczeń (Positive Experience Index) sięgnął rekordowych 71 pkt, podczas gdy przez większość lat dwutysięcznych utrzymywał się na poziomie 68–9 pkt.

Nastroje w poszczególnych krajach oczywiście bardzo się różnią. W dziesiątce krajów, których mieszkańcy są najbardziej zadowoleni z życia, znajduje się tylko jeden nielatynoski wyjątek – europejska Dania. Polacy uplasowali się w środku stawki wraz z mieszkańcami Japonii, Malezji, Ghany czy Słowenii. Zestawienie zamykają dwa państwa targane wojnami: Syria oraz Czad. Ale niewiele lepiej o swojej codzienności wypowiadają się Litwini, Bośniacy czy Serbowie. Mimo że badanie przeprowadzono jeszcze przed katastrofalnymi powodziami na Bałkanach i przed rosyjską agresją wobec Ukrainy, która w krajach bałtyckich wzbudziła sporo niepokoju.

Pomijając najbardziej dramatyczne przypadki (Syria), wyniki ankiety trudno tłumaczyć bieżącymi wydarzeniami czy nawet komfortem życia. Podczas gdy wśród najbardziej zdołowanych społeczeństw znajdują się Czesi i Luksemburczycy, 15-krotnie biedniejsi od tych drugich Paragwajczycy wygrywają całe zestawienie. A mimo utraty Krymu i konfliktu na wschodzie kraju nisko klasyfikowana Ukraina może w kolejnym badaniu znacząco awansować – przynajmniej jeśli rację mają eksperci od szczęścia.

Potter bije Biblię

„Wymień 10 książek, które cię uformowały, zmieniły twój sposób myślenia” – zaproponował inicjator zabawy, która latem podbiła serwisy społecznościowe i prawdopodobnie zostanie zapamiętana jako internetowy łańcuszek wszech czasów. Gdy jednak Facebook zliczył ponad 130 tys. anglojęzycznych odpowiedzi na ten apel, na czele listy znalazł się „Harry Potter”, na szóstym miejscu Biblia, na dziewiątym – „Buszujący w zbożu” (piszemy o tej liście również w dziale kultury). Za to w pierwszej dziesiątce, a nawet pierwszej setce zabrakło pozycji, którą Biblioteka Kongresu USA uznaje za jedną z dziesięciu najbardziej wpływowych książek w dziejach Ameryki. Nieobecność książki „Człowiek w poszukiwaniu sensu” Viktora Frankla powinna dziwić nie tylko ze względu na to, że od chwili wydania rozeszła się już w kilkunastu milionach egzemplarzy. Ale także ze względu na obsesję Amerykanów na punkcie szczęścia – a konkretnie poszukiwania przepisów na jego osiągnięcie.

W ofercie księgarni Amazon znajduje się ponad 70 tys. książek ze „szczęściem” w tytule. Z tego aż 12 tys. w dedykowanym mu dziale „Szczęście – samopomoc”. Już Frankl stwierdzał w swoim dziele – pisanym wkrótce po opuszczeniu obozu Auschwitz – że dla Europejczyka szczególną cechą amerykańskiej kultury jest to, iż wciąż każe człowiekowi „być szczęśliwym”. A przecież by być szczęśliwym – pisał Frankl – trzeba mieć ku temu powód.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj