Chcesz jeść mniej i lepiej? Może wystarczy zmienić otoczenie
Zamiast głodowej diety: stolik przy oknie. Zamiast kazań o walorach owoców i warzyw: kolorowe talerze – radzi amerykański badacz nawyków żywieniowych.
.
Jonathan Lin/Flickr CC by 2.0

.

Profesor Brian Wansink z amerykańskiego Cornell University od blisko 20 lat przygląda się naszym zwyczajom żywieniowym. Opracował na ten temat ponad 120 różnych publikacji naukowych. Jedno z jego najsłynniejszych badań polegało na obserwacji dziesiątek restauracji w całych USA, gdzie porównał zamówienia klientów z tym, w której części lokalu siadali.

Okazało się, że ci siadający przy oknie lub w innym dobrze oświetlonym miejscu częściej zamawiali zdrowe dania (np. sałatkę), a rzadziej napoje alkoholowe. Klienci usadowieni blisko telewizora chętniej od innych skłonni byli sięgać po posiłki smażone. O zdrowiu niemal zupełnie zapominali ci najbardziej oddaleni od drzwi wejściowych i okien: jedli najmniej sałatek, za to byli znacznie bardziej skłonni zamówić deser. Poza tym zgodnie z intuicją: im bliżej baru znajdował się stolik, tym więcej wypijanego piwa i drinków. 

W ciemnościach łatwiej ukryć, co jemy – tłumaczył prof. Wansink w komentarzu do jednego z badań. Także przed sobą samym. Restauracyjny półmrok daje złudzenie bycia „niewidzialnym”, pozwala umknąć poczuciu winy. Za to siedzących przy oknie widok drzew czy biegających ludzi zachęca do zamawiania czegoś zielonego raczej niż tłustego.

Z kolei bliskość baru może dawać poczucie, że wypicie drugiego piwa to coś zupełnie naturalnego. A telewizja rozprasza na tyle, by odwrócić uwagę od refleksji nad dietą. Możliwe są także inne wyjaśnienia – przyznaje prof. Wansink. Ale dokonane przez niego obserwacje sugerują, że zanim postanowimy, „co” zjeść, warto najpierw uważnie wybrać – „gdzie”.

Swoje wieloletnie badania podsumował w wywiadzie udzielonym ostatnio magazynowi „Mother Jones”. Oto kilka prostych sposobów, które jego zdaniem poprawią nasze zwyczaje żywieniowe:

1. W restauracji trzymaj się z dala od baru, a siadaj blisko okna

Ci, którzy nie słuchają tej pierwszej rady, o 73 proc. częściej zamawiają deser. A niemal dwukrotnie częściej życzą sobie sałatki ci klienci, którzy zajmują miejsca przy oknie. Jeśli w restauracji brakuje „dietetycznych” miejsc, zadbaj chociaż o to, by siedzieć plecami do pokus – baru czy telewizora – a przodem do odległych nawet okien.

Na tym kontrola apetytu powinna się jednak skończyć. Gdy wybrałeś już miejsce, posłuchaj swego apetytu i zjedz to, na co naprawdę masz ochotę - radzi prof. Wansink. Jak tłumaczył na łamach „Mother Jones”: gdy ludziom każe się starannie zastanowić przed złożeniem zamówienia, często decydują się na coś, czego potem żałują. I niejako na pocieszenie proszą jeszcze o deser. – Zasługuję na deser, skoro wcześniej się poświęciłem i zamówiłem sałatkę – śmieje się Wansink. 

2. W domu zaopatrz się w kolorowe naczynia

Szczególnie wtedy, gdy masz dzieci i próbujesz przekonać je do zdrowiej diety. Prof. Wansink zaobserwował, że uczniowie jedli aż dwukrotnie więcej owoców, gdy wystawiano je w kolorowych miskach – raczej niż na zwykłej metalowej tacy. 

Owoce warto również pokroić. Taki zabieg w szkołach aż o połowę obniżył m.in. liczbę wyrzucanych przez dzieci jabłek. Z kolei do jedzenia o jedną trzecią więcej warzyw dzieci zachęciła zwykła zmiana nazwy: zamiast podawać zwykłe marchewki, wystarczyło zamienić je w „marchewki na superwzrok”.

Na podstawie swoich obserwacji prof. Wansink przygotował specjalny program żywieniowy dla szkół o nazwie „Smarter Lunchrooms” („Mądrzejsze stołówki”). Jak dotąd skorzystało z niego aż 17 tysięcy amerykańskich szkół.

3. Pokręć się przy stoisku z warzywami i owocami

Według amerykańskiego naukowca w tej najbardziej „naturalnej” okolicy sklepu należy spędzić przynajmniej 10 minut. Ta pozorna strata czasu bezpośrednio przełoży się na zawartość naszego koszyka. 

Jeśli kupujesz środki spożywcze w dużych opakowaniach – słusznie oszczędzając w ten sposób pieniądze – po powrocie do domu podziel je jednak na mniejsze porcje. Na przykład przesyp płatki śniadaniowe do mniejszych pudełek. – Ludzie jedzą mniej, gdy nakładają jedzenie z naczyń czy opakowań – tłumaczy prof. Wansink. 

Tego rodzaju trików zna znacznie więcej. Radzi używać mniejszych talerzy oraz wyższych i węższych szklanek. A gdy to możliwe – pałeczek zamiast sztućców. Nie tylko słodycze, ale wszelkie inne „przegryzki” poleca trzymać raczej na górnej półce niż w dolnej szafce. Oby tylko nie przesadzić – zastrzega – bo wtedy zupełnie stracimy apetyt.

(Mother Jones, New York Magazine)

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj