Moda na zabawę w escape roomach
Wyścig w pokoju
Nowość w świecie rozrywki. Ludzie zamykają się w pokoju po to, by z niego uciec. I jeszcze za to płacą.
Bydgoski „escape room” w stylu kryminalnym. Zdjęcie zrobiono w Wyjściu Awaryjnym.
Tymon Markowski/Agencja Gazeta

Bydgoski „escape room” w stylu kryminalnym. Zdjęcie zrobiono w Wyjściu Awaryjnym.

Zespół „Houdini Games” więzi w prosektorium. By z niego uciec, trzeba się najpierw pozbyć kajdan.
Tomasz Böhm

Zespół „Houdini Games” więzi w prosektorium. By z niego uciec, trzeba się najpierw pozbyć kajdan.

Obecnie zabawa ta jest bardzo popularna w Ameryce , Azji i Australii.
alphaspirit/PantherMedia

Obecnie zabawa ta jest bardzo popularna w Ameryce , Azji i Australii.

Uczestnicy zostają uwięzieni. Są zdani tylko na siebie i na swoich współtowarzyszy. Nie dostają dodatkowych instrukcji. Pomieszczenie pełne jest zakamarków: szafek, skrytek, kłódek, kasetek, sejfów itd. Aby się wydostać, muszą znaleźć klucz, wykazując się umiejętnością logicznego myślenia. Siłowe rozwiązania są zabronione, ogranicza ich czas. To nie fabuła thrillera typu „Cube” albo „Bunkier”, tylko opis zabawy, która przywędrowała do Polski mniej więcej rok temu. Z angielska nazywa się to real-life room escape (dosł. ucieczka z pokoju w czasie realnym). Udział w ucieczce biorą najczęściej grupy od trzech do pięciu osób – ze względu na rozmiary pokoju, choć w Singapurze, gdzie zjawisko jest bardzo popularne, istnieją escape roomy, do których zaprasza się nawet dziewięciu graczy i więcej.

Początków tej rozrywki można szukać za granicą, zarówno na Zachodzie, jak i na Wschodzie. Zrodziła się z chęci przeniesienia prostych gier komputerowych typu escape the room (teraz także dostępnych na urządzenia mobilne) do realnego świata. Pierwsze pokoje do grania powstały na początku XXI w. w Dolinie Krzemowej i Japonii, gdzie znane są głównie pod nazwą crimson room. Obecnie zabawa ta jest bardzo popularna w całej Ameryce Północnej, Azji i Australii. W Europie przede wszystkim w Szwajcarii i na Węgrzech.

Dla każdego coś niemiłego

Przed wejściem do pokoju trzeba oczywiście zaakceptować regulamin. Mówi o tym, że pozwalamy się zamknąć w pomieszczeniu na własną odpowiedzialność. Nie jesteśmy jednak uwięzieni bezwarunkowo – możemy wyjść przed upływem czasu, nawet jeśli zagadki nie rozwiążemy. Taką potrzebę wystarczy tylko zasygnalizować obsłudze i natychmiast zostaniemy wypuszczeni.

Jej koszt waha się od 50 do nawet 180 zł dla paru osób. A pokoje, do których wchodzą uczestnicy gry, są urządzone w różnym stylu. Czasem już sam ich wygląd ma zaniepokoić gości, choć – jak mówi Marcin Kumka, współwłaściciel (razem z Michałem Szlązakiem)  Break the Code, pierwszego escape roomu na Śląsku – nie chodzi o to, by kogokolwiek przerazić, bo tym zajmują się z kolei domy strachów. A to zupełnie inna zabawa.

Tajemnicza atmosfera jest w każdym razie ważna. Mamy escape roomy w klimacie szpitala, prosektorium, starego mieszkania babci z czasów PRL, bazy wojskowej, więzienia, laboratorium, gabinetu wróżki czy na przykład mine roomu, pokoju przypominającego tunel kopalni. Ten ostatni na początku kwietnia tego roku powstał w gliwickim Open The Door. Wybór jest ogromny, bo i preferencje uczestników zabawy są bardzo różne. – W Warszawie jest jeden escape room, w którym jest całkiem ciemno – opowiada Karol Skarba, jeden z właścicieli Let Me Out, sieci wynajmującej tego typu pokoje w siedmiu miastach Polski. – Do niedawna we Wrocławiu motyw przewodni gier był utajniony. Goście rezerwowali po prostu pokój numer 1 lub 2. Dopiero gdy do niego wchodzili, orientowali się w jego tematyce – dodaje.

To, jak pokój wygląda, ma oczywiście znaczenie, ale tak naprawdę chodzi głównie o pierwsze wrażenie bądź decyzję związaną z wyborem miejsca, w którym chce się zagrać. Po kilkunastu czy kilkudziesięciu minutach nie jest już istotne, gdzie się znajdujesz. Liczy się tylko to, by rozwiązać łamigłówkę – tłumaczy Michał Domagała, jeden z pomysłodawców Jigsaw Rooms, katowickiego escape roomu.

Przygotowywane przez właścicieli escape roomów zagadki są łamigłówkami logicznymi, czasem jest też jakiś element zręcznościowy bądź trzeba wykazać się wiedzą ogólną, na przykład umiejętnością wykonywania matematycznych obliczeń; niektóre escape roomy skupiają się również na ciekawych rozwiązaniach mechanicznych. Aby wyjść z pokoju, nie potrzeba żadnych dodatkowych przedmiotów – wszystko, co konieczne do otwarcia drzwi, znajduje się w środku na wyciągnięcie ręki.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj