Roman Czejarek o sekretach Szczecina
Mój Szczecin, mój Stettin
Rozmowa z Romanem Czejarkiem, dziennikarzem radiowym i telewizyjnym, honorowym ambasadorem Szczecina, o trudnej miłości do rodzinnego miasta.
Widok na Most Długi z Łasztowni. Pocztówka z lat 1890-1900.
Library of Congress

Widok na Most Długi z Łasztowni. Pocztówka z lat 1890-1900.

Adam Grzeszak: – Pańskie miasto to Szczecin czy Stettin?
Roman Czejarek: – Szczecin. Tam się wychowałem, chodziłem do szkoły, studiowałem. Tam zacząłem pracę jako młody dziennikarz. Moje pierwsze korespondencje ze Szczecina jeszcze w latach 80. publikowała POLITYKA, z czego byłem bardzo dumny. Ale fascynuje mnie też przeszłość miasta, czyli Stettina.

Dla słuchaczy radiowej Jedynki jest pan głosem „Lata z Radiem”, widzowie TVP znają pana z teleturniejów i innych programów. Mało kto wie, że jest pan autorem wielu książek o Szczecinie. Ilu konkretnie?
Dziesięciu. Właśnie piszę jedenastą.

Czemu będzie poświęcona?
To będzie kontynuacja mojej ostatniej książki „Sekrety Szczecina”. Zdradzę kolejne tajemnice tego miasta.

Szczecin sam w sobie jest sekretem. Nie zaistniał w polskiej zbiorowej świadomości.
Co dziwniejsze, praktycznie nie istnieje także w świadomości niemieckiej. Jakby go nie było. Nie ma wspólnoty ludzi pochodzących ze Stettina, nie ma ziomkostw, nie ma wspomnień o tym mieście. Był jeden człowiek, który o to walczył, ale już nie żyje. Dziś niemieccy historycy specjalnie się Stettinem nie zajmują.

Dlaczego?
Mam na ten temat teorię: Stettin nie ma heroicznej karty wojennej. W 1945 r. nie walczył do ostatniego żołnierza, choć otrzymał taki rozkaz. Twierdza Szczecin powstała tylko na papierze, inne pobliskie miasta twierdze stworzyły – Kostrzyn, Świnoujście, nie mówiąc już o Kołobrzegu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj