Plaga dopingu zatruwa światową lekkoatletykę
Medale przyjdą pocztą
Rozmowa z prezesem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Jerzym Skuchą o lawinie afer w lekkoatletyce i ich skutkach dla Polski.
Lamine Diack - były prezydent Światowej Federacji Lekkoatletycznej (IAAF)
Jason Lee/Files TPX IMAGES OF THE DAY/Reuters/Forum

Lamine Diack - były prezydent Światowej Federacji Lekkoatletycznej (IAAF)

Marcin Piątek: – Były prezydent Światowej Federacji Lekkoatletycznej (IAAF) Lamine Diack aresztowany pod zarzutem korupcji. W rosyjskiej lekkoatletyce doping to system wspierany przez państwo. Zaskoczyło to pana?
Jerzy Skucha: – Jeśli chodzi o Diacka, to sensacja. Jest bogaty, swego czasu kandydował na prezydenta Senegalu. Jeździł wprawdzie z rodziną na zawody, prowadzili vipowskie życie na koszt IAAF. No, ale to jest, można powiedzieć, styl bycia wpisany w tę funkcję. Latem ustąpił ze stanowiska, ale nie dlatego, że grunt usuwał mu się spod nóg. Już parę lat wcześniej deklarował, że po 16 latach urzędowania odejdzie.

Dobrze go pan zna?
Chyba raz z nim rozmawiałem, przy okazji halowych mistrzostw świata w Sopocie. Stwarzał dystans. Teraz, gdy rządzi Sebastian Coe (dwukrotny złoty medalista olimpijski w biegu na 1500 m i szef komitetu organizacyjnego igrzysk w Londynie – red.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj