Jak wyglądają tkaniny przyszłości
Wyhodować bluzkę
Rozmowa z projektantką tkanin Magdaleną Komar o tym, jak wyglądają materiały przyszłości i jak się współpracuje z największymi domami mody.
Magdalena Komar
Marta Berens

Magdalena Komar

Ola Salwa: – Czym się pani zajmuje?
Magdalena Komar: – Projektowaniem tkanin, które można nazwać nietradycyjnymi. Ostatnio zamiast nici zastosowałam paski materiału o zróżnicowanej długości i szerokości. W efekcie jedna z tkanin wygląda jak japoński drzeworyt, inna zaś ma z jednej strony wzór przypominający kopułę katedry średniowiecznej, a z drugiej – mandalę. Zajmuję się też aplikacjami, haftami i tworzeniem trójwymiarowych materiałów. Moja praca polega przede wszystkim na manipulacji tkaninami.

Skąd surowiec do takiej pracy?
To zależy od kolekcji: czy jest jesienno-zimowa czy wiosenno-letnia. I, rzecz jasna, od mojej intuicji. Używam dużo jedwabiu, bo pięknie rozkłada się na nim światło. Chętnie sięgam po tkaniny syntetyczne – łatwo wycina się je laserem. Sporo materiałów wyjściowych znajduję w Warszawie, ale zawsze gdy jestem w Londynie, jeżdżę na Goldhawk Road, do sklepów prowadzonych przez Pakistańczyków i Hindusów. A tam nastrój jak w „Baśniach z tysiąca i jednej nocy”: pełno skarbów i wspaniała kupiecka atmosfera. W Paryżu ruszam na Marché Saint-Pierre.

Skoro pełno skarbów, to pewnie trudno wybrać tych kilka. Jak wybiera pani te materiały do późniejszej obróbki?
Siadając do pracy, rzadko mam klarowną wizję efektu końcowego.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną