Ludzie najczęściej umierają w sobotę. Dlaczego?
Na weekendy zwykle się czeka i do weekendów zwykle się odlicza. Ale to nieszczególnie sprzyjający ciału (i duszy) czas.
Każdego dnia ludzie umierają z podobnych powodów.
Louis Blythe/StockSnap.io

Każdego dnia ludzie umierają z podobnych powodów.

„Byle do weekendu” – pocieszamy się w poniedziałki, kiedy trzeba: pójść do pracy, na zajęcia, do szkoły. Słowem: wywiązać się z obowiązków.

W weekendy może i się nie napracujemy, ale zupełna beztroska nie zapewni nam bezpieczeństwa. Badacze znów mają dla nas przykre wiadomości – kolejna rzecz, która sprawia nam przyjemność, bywa dla nas zwyczajnie groźna. Tak jak nadmiar słodyczy i bezczynność (któż by nie chciał spędzić dnia przed ekranem, z serialem…).

Ustalić, które dni tygodnia są najbardziej „śmiercionośne”, usiłowali autorzy portalu naukowego LiveScience, posiłkując się danymi Centers for Disease Control and Prevention, agencji rządowej Stanów Zjednoczonych działającej przy Ministerstwie Zdrowia i Opieki Społecznej. Badacze wzięli pod uwagę lata 1999–2014. Zmarło w tym czasie 39 mln Amerykanów.

Każdego dnia ludzie umierają z podobnych powodów. Do 10 najczęstszych przyczyn należą: choroby serca, nowotwory, przewlekłe choroby dolnych dróg oddechowych, wypadki, urazy, choroba Alzheimera, cukrzyca, grypa, zapalenie płuc, choroby nerek i… samobójstwa.

Okazuje się przy tym, że każdego dnia tygodnia najczęstsze przyczyny zgonów są różne. W poniedziałki – to choroby serca, niezależnie od płci i wieku. We wtorki – powikłania związane z grypą, zapalenie płuc. W środy najczęściej dochodzi do samobójstw. W czwartki zaś odsetek zgonów jest relatywnie niższy.

Od piątku zaczyna jednak rosnąć. 

Dlaczego więc w soboty ludzie umierają najczęściej?

1. To wówczas dochodzi do największej liczby wypadków, zwłaszcza samochodowych, nierzadko pod wpływem alkoholu. Co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że w weekendy (oraz dni świąteczne) najczęściej decydujemy się na dłuższe podróże. Informując o „czarnych bilansach”, media rzadko mają na myśli inne dni niż weekendowe.

2. W weekendy w ogóle jesteśmy bardziej skłonni podejmować ryzyko. Do zachowań ryzykownych zalicza się m.in. właśnie prowadzenie auta po alkoholu, nieroztropne sięganie po używki, różnie pojmowaną zabawę do białego rana. Puszczają hamulce, tracimy czujność – i łatwiej wpadamy w tarapaty.

3. Służba zdrowia nie jest tak wydajna jak w środku tygodnia. Z badań brytyjskiego National Health Service wynika, że w weekendy dyżury pełni mniej lekarzy z doświadczeniem i wieloletnim stażem i wiele usług medycznych jest przez to niedostępnych. Na łamach „British Medical Journal” mówi się wręcz o „efekcie weekendu”. Po pierwsze wyższe ryzyko zgonu dotyczy tych, którzy trafiają na leczenie właśnie w weekendy. Po drugie – dotyczy to także tych pacjentów, którzy w weekendy spodziewają się badań specjalistycznych (często niedostępnych, a czas gra na ich niekorzyść). W weekendy rzadziej też lekarze planują zabiegi i operacje.

Chciałoby się, żeby służba zdrowia pracowała wedle jednego standardu przez cały tydzień. Ale też – patrz punkty 1 i 2 – żeby ludziom nie zabrakło w weekendy zdrowego rozsądku.

Czytaj także: Na co najczęściej umierają Europejczycy

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj