Legia Warszawa piłkarskim mistrzem Polski. Niestety, mistrzem bardzo słabym
Legia znów patrzy na krajową konkurencję z góry, ale jest to uzasadnione wyłącznie pozycją w tabeli, bo jakością sportową – na pewno nie.
RADOSLAW JOZWIAK / CYFRASPORT/Forum

Legia znów patrzy na krajową konkurencję z góry, ale jest to uzasadnione wyłącznie pozycją w tabeli, bo jakością sportową – na pewno nie. Weźmy ostatni mecz z Pogonią, wygrany 3:0. Suchy wynik sugeruje pełne panowanie nad sytuacją na boisku, a tymczasem w rzeczywistości Legia grała topornie i strzeliła szczęśliwe bramki, każdą po rykoszecie. To nie pierwszy mecz decydującej części sezonu, w którym od piłkarzy mistrza Polski bije nieporadność, zresztą zupełnie nieproporcjonalna do zarabianych przez nich pieniędzy oraz niewytłumaczalna z punktu widzenia statusu zawodowców, jaki posiadają.

Legia jest więc chwilowo pijana szczęściem, ale najwłaściwszym słowem do oddania stanu ducha wszystkich kibiców stołecznej drużyny jest słowo ulga. W sezonie obchodzonego z pompą 100-lecia klubu. Brak mistrzostwa Polski byłby tragedią i prawdopodobnie powodem trzęsienia ziemi. Nie wiadomo, czym by się ono skończyło, bo w Legii ostatnio klarowną wizję rozwoju, opartą przede wszystkim (jak to ma miejsce w każdym zdrowym piłkarskim organizmie klubowym) na wychowywaniu piłkarzy, zastąpiono drogą na skróty, czyli zakupami, które – jak to zwykle z zakupami tego rodzaju bywa – raz się udają, a raz nie. Na razie wystarczyły do zdobycia mistrzostwa na krajowym podwórku, ale z taką grą, jaką Legia prezentowała pod koniec sezonu, nie ma się co łudzić, że awansuje do Ligi Mistrzów.

Brak jakości na boisku sprawia, że trzeba jakoś dorobić ideologię do faktów. Zaraz po dekoracji wezwani przed kamery mistrzowie Polski z ochotą i dość bezrefleksyjnie uprawiali mowę-trawę. Stwierdzili, że przez cały sezon byli zespołem najlepszym, a dziś udowodnili, że to mistrzostwo Polski po prostu im się należało.

Nie wiadomo tylko, czy chcieli się takimi ogólnikami opędzić od dziennikarzy, czy rzeczywiście myślą, że już sam status legionisty oraz komfortowa pozycja najbogatszej drużyny w kraju sprawia, że rywale oddadzą im coś za darmo. Wiele meczów w przeszłości i kilka w tym sezonie Legia przegrała z powodu pławienia się w arogancji i niestety niewiele wskazuje na to, by ta choroba wreszcie się znad Łazienkowskiej ulotniła.

Paradoks tego sezonu polega na tym, że marne wrażenie, jakie w najważniejszej części sezonu zrobił mistrz Polski, nie jest równoznaczne z tym, że te kluby, które w tabeli znalazły się za nim, są jeszcze słabsze albo, co gorsza, nie mają na siebie żadnego pomysłu. Wszyscy mówią o Piaście Gliwice, zupełnie niespodziewanie do ostatniej kolejki ścigającego się z Legią o mistrzostwo kraju. Jednak przy całym szacunku dla wyczynu tego ligowego szaraka obecny Piast to u nas trochę ciało obce. O jego sile stanowią piłkarze zza naszej południowej granicy i z Bałkanów, którzy są za słabi, by zaistnieć w mocniejszych ligach, ale wystarczająco dobrzy, by namieszać w polskiej. Gliwice mają swoje święto, ale z punktu widzenia polskiej piłki jedyna korzyść, jaką Piast wnosi do ligi, jest taka, że jest wymagającą konkurencją.

Jakiś zaczyn widać w Cracovii (która na pewno nie jest tak słaba, jak mówi niedawny wynik 0:4 na Legii), bezładną kopaninę wytępił w Lechii Gdańsk przybyły w roli strażaka zza oceanu Piotr Nowak.

Ale największym wygranym tego sezonu jest beniaminek, czyli Zagłębie Lubin. Zespół zbudowany w dużej mierze z wychowanków klubowej szkółki, konsekwentnie wzorującej się na świetnych wzorach holenderskich. W tym klubie aż buzuje od witalności, nie ma nerwowych ruchów, a lubińska młodzież robi wrażenie niezmanierowanej i coraz pewniejszej swoich umiejętności.

Dla przypomnienia: niedawno Zagłębie wygrało 2:0 z mistrzem Legią, 3:0 z ubiegłorocznym mistrzem Lechem i wreszcie 1:0 z pretendującym do tytułu Piastem. W nagrodę będą w Lubinie europejskie puchary, dzięki czemu łatwiej będzie odpowiedzieć na pytanie, czy Zagłębie to tylko lokalny fenomen, czy może jednak coś więcej.

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj