Jak wybrać najszybszą kolejkę w supermarkecie
Kolejki doprowadzają do szału. Jak wybrać tę, dzięki której zaoszczędzimy najwięcej czasu?
Nic Taylor/Flickr CC by 2.0

Zna to niemal każdy. Na dworze ciemno i jesienna plucha, a my zamiast wrócić do domu po ciężkim dniu pracy, stoimy w długiej, całkowicie nieruchomej kolejce do kasy w supermarkecie. Czapki i kurtki ciążą niemiłosiernie na umęczonych barkach, współtowarzysze kolejkowej niedoli są niemili, a my z każdą chwilą nabieramy przeświadczenia, że „ogonki” do innych kas poruszają się zdecydowanie szybciej niż nasz. Czy istnieje sprytny sposób, żeby uchronić się przed kolejkowym koszmarem?

Dziennikarze „The New York Times”, zadali to pytanie Danowi Meyerowi z fundacji Desmos, która stara się przybliżyć użytkownikom rozrywkowe oblicze matematyki. Zdaniem Mayera istnieje bardzo prosta metoda pozwalająca wybrać najszybszą sklepową kolejkę: „Każda osoba potrzebuje określonego czasu przy kasie, na przywitanie się, zapłacenie za zakupy, włożenie swoich rzeczy do torby i pożegnanie się ze sprzedawcą”. Jak wyliczył Mayer te czynności zabierają jednej osobie średnio 41 sekund, przy czym włożenie do siatki każdego produktu wydłuża rachunek o kolejne trzy sekundy.

Z dalszych wyliczeń Mayera wyłonił się prosty, ale nieco kontrowersyjny wniosek. Najdłużej na obsługę będziemy czekać, jeżeli ustawimy się w dłuższej kolejce, za to z osobami mającymi niewiele zakupów w koszyku. Najkrócej, jeżeli zdecydujemy się stanąć za ludźmi, których koszyki są wypełnione po brzegi.

Jak wylicza specjalista „The New York Times”, sprzedawca na obsługę jednej osoby mającej w koszyku 100 artykułów spożywczych, będzie potrzebował około sześciu minut. Ten sam kasjer na „skasowanie” czterech klientów, których koszyki są wypełnione 20 przedmiotami będzie potrzebował prawie 7 minut. 

Różnica może wydawać się niewielka, ale czas się sumuje, a sobotnie kolejki (szczególnie, jeżeli uda się wprowadzić zakaz handlu w niedzielę) potrafią składać się ze znacznie większej niż cztery liczby osób.  

Czy obliczenia matematyka z fundacji Desmos uchronią nas przed kolejkowymi koszmarami? Można mieć taką nadzieję. Warto jednak pamiętać, że w większości przypadków przekonanie o tym, że w innych kolejkach czeka się krócej jest dowodem na względność czasu. Dobrze wyraził to satyryk Piotr Bałtroczyk w jednej ze swoich „Tez o życiu”, która odnotowywała fakt, że najwolniejszy pas ruchu drogowego, to zawsze ten, na którym akurat się znajdujemy. Tak więc, większość problemu istnieje głównie w naszych głowach, co doskonale przedstawia poniższa animacja.  

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj