szukaj
Prof. Jerzy Bartmiński: Bardziej nas łączy kultura ludowa niż narodowa
Łączy nas tłoka
Tadeusz Późniak/Polityka

Mówi pan o tym na poziomie takich podstawowych pojęć – żywiołów. A mnie chodzi też o coś, co w „Niesamowitej Słowiańszczyźnie” zawarła Maria Janion. O wywodzące się z romantyzmu przekonanie, że kultura starosłowiańska jest teraz żywym trupem, bo ludzie w Polsce powtarzają w życiu codziennym proste rytualne czynności, trzymają się przykładowo przesądów wywodzących się z religii Słowian, ale nie rozumieją już, z czego one wynikają.
Maria Janion postawiła po raz kolejny pytanie o to, jaka była nasza rodzima kultura przed chrześcijaństwem, ta pogańsko-słowiańska. To pytanie wraca od czasów romantyzmu, od Zoriana Dołęgi-Chodakowskiego, autora rozprawy „O Sławiańszczyźnie przed chrześcijaństwem”. Ale nie ma wystarczająco wiarygodnych polskich źródeł historycznych, żeby na to pytanie odpowiedzieć. Moim zdaniem jedną z dróg do poznania naszej duchowej praojczyzny jest badanie języka, bo język niesie w sobie ukryte dziedzictwo, jest potężnym archiwum pamięci. Na przykład zbadano, że co najmniej dwa tysiące słów współczesnego języka polskiego pochodzi z czasów prasłowiańskich, i to słów nie byle jakich: duch, dusza, rozum, czucie i wola; myśl, pamięć, chęć; wiara, nadzieja i miłość; nienawiść, gniew i strach; żal, radość i wstyd itd. W języku ludowym jest ich jeszcze więcej, bo nasza kultura ludowa ma wiele wspólnego z innymi językami słowiańskimi, a kultura ludowa jest bardziej uniwersalna niż polska kultura narodowa.

Jak je pan rozróżnia?
Kultura ludowa i kultura narodowa to w Polsce dwie dość odmienne formacje mentalne. Elita żyje z w przekonaniu, że polskość jest nieprzekładalna na inne tradycje, że jesteśmy niepowtarzalni. Że mamy problemy, których nikt nie jest w stanie zrozumieć. W pewnym stopniu tak jest – i to jest słaba strona naszej kultury narodowej. Tymczasem folkloryści dla polskiego folkloru – przysłów, pieśni, bajek – znajdują bez trudu odpowiedniki ukraińskie, rosyjskie, czeskie, bułgarskie, także dalsze. Polski ludowy katolicyzm jest o wiele bliższy rosyjskiemu ludowemu prawosławiu niż oficjalne doktryny kościelne i cerkiewne funkcjonujące na poziomie narodowym.

Znaczące różnice widzi pan na poziomie aksjologii.
Kultura narodowa, która czerpie głównie z tradycji szlachecko-ziemiańskiej, kontynuowanej przez środowiska inteligenckie, pielęgnuje idee wolności (złotej wolności), równości, tolerancji i honoru, odróżnia naród od ludu. Kultura ludowa w swoim kanonie wartości umieszcza zdrowie, rodzinę i miłość, ziemię i pieniądze, także wzajemną życzliwość, pomoc i solidarność. Pojęcia ludu i narodu nie są odróżniane, chłopi nie mówią o sobie, że są ludem, tylko narodem. Jeśli istotą solidarności jest myślenie i działanie wspólnotowe, ale zarazem wymagające ograniczenia indywidualnej wolności wyboru, to lansowana przez niektórych polityków opozycja solidarny–liberalny ma uzasadnienie. Solidaryzm jest z pochodzenia ludowy, liberalizm – szlachecko-inteligencki.

W zaniku jest chłopski etos pracy – zajęcia łączącego społeczność. Czy w języku utrwalony jest jakiś prototyp pracy fizycznej?
Tak, w potocznym odczuciu za prototypową pracę wciąż uchodzi praca manualna, praca rąk. Rolnik, górnik pracują, o filozofie można powiedzieć, że siedzi z założonymi rękami, to znaczy nic nie robi. Eksponowaną cechą pracy jest wysiłek fizyczny, synonimy pracy to mozół, harówka, znój, trud i mordęga. Ale mamy dwa kluczowe słowa – robota i praca. Robota jest określeniem pracy ciężkiej, fizycznej, narzuconej, często niewolniczej, stąd dosadne słowo „robol”, a praca to raczej działalność umysłowa, twórcza. Wymowna jest etymologia słowa „robota”, bo jest ono pokrewne słowom rosyjskim rab – niewolnik, i rebionok – dziecko. To mówi za siebie.

W języku staropolskim funkcjonowało pojęcie zabawy, które odnosiło się częściowo do pracy, ale szlachetnej. Szlachcic nie pracował, on się bawił gospodarstwem. Pracowici to byli chłopi, mieli ciężką pracę fizyczną do wykonywania. Szlachcic zabawiał się kierowaniem, oczywiście miał z tego niemałe profity, też polował, urządzał kuligi, biesiadował – zabawy przyjemne i pożyteczne. Ten rodzaj spędzania czasu, „bawienie się” czymś (pożytecznym) jest wart przypomnienia, bo jeżeli rozwinie się technologia, automaty zastąpią najpewniej wysiłek fizyczny, staniemy przed pytaniem: w co się bawić? Bawić w sensowny sposób.

Obecną sytuację pracy w Polsce widzi pan jako zagadnienie na tyle neutralne, że umożliwiające rzeczową rozmowę skłóconych środowisk? Organizuje pan wkrótce konferencję „Praca ludzka”.
Pracą zajmują się ekonomiści, prawnicy, socjolodzy, chcemy uczynić pracę przedmiotem zainteresowań także humanistów. Wrócić do Tischnerowskiej koncepcji „pracy nad pracą”, postawić pytanie: „Czym dzisiaj jest/powinna być praca ludzka? Jakie wartości zapewniają jest wymiar »ludzki«”. Takie pytanie zadaliśmy sobie jako związkowcy w 1981 r., kiedy w ramach NSZZ „S” organizowaliśmy pierwszą taką konferencję. Celem obecnej będzie interdyscyplinarny ogląd pracy jako fenomenu ludzkiego z próbą porównania różnych punktów widzenia i szukania perspektywy, która harmonijnie łączyłaby rozmaite aspekty pracy, z zachowaniem jednak dominującego podejścia antropologicznego – perspektywy człowieka pracującego. Chodzi mi też o to, żeby po tej konferencji utworzyć grupę ludzi, która nadal będzie monitorować dynamicznie zmieniającą się sytuację pracy w Polsce.

Rozmawiała Urszula Schwarzenberg-Czerny

***

Prof. dr hab. Jerzy Bartmiński – językoznawca, folklorysta z UMCS w Lublinie i społecznik. Prelegent podczas międzynarodowej konferencji językoznawców zrzeszonych w EFNIL (Europejska Federacja Narodowych Instytucji na rzecz Języka), która w tym roku odbywała się w Warszawie. 29–30 września organizuje w Lublinie interdyscyplinarną konferencję „Praca ludzka”, z którą powiązane jest wydanie drugiego tomu „Leksykonu aksjologicznego Słowian i ich sąsiadów” poświęconego językowemu obrazowi pracy w kilkunastu językach europejskich. Profesor jest jego współautorem.

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj