Gdzie na narty w tym sezonie?
Czekając na wielką zimę
Kilka kapryśnych sezonów mocno osłabiło narciarską branżę. Zaczęła zatem szukać nowych sposobów na przetrwanie.
Słowacki Chopok oferuje nowe, większe gondole dla narciarzy.
Marek Podmokły/Agencja Gazeta

Słowacki Chopok oferuje nowe, większe gondole dla narciarzy.

Regres dotknął bodaj wszystkich segmentów zimowego biznesu. Kiepska zima to mniej sprzedanych nart, butów, ciuchów i akcesoriów – a w efekcie mniej pieniędzy na poszukiwania kolejnych rozwiązań technologicznych czy kreowanie mód. To mniej gości w kurortach, a więc i wyhamowanie inwestycji. Itd.

Sprzęt: bez rewolucji

Testem kondycji firm produkujących sprzęt do uprawiania sportów zimowych są od lat monachijskie targi ISPO – największa taka prezentacja w Europie. To tam już w styczniu–lutym wszystkie liczące się lub chcące zaistnieć na rynku marki pokazują swą ofertę na następną zimę. Tym razem gołym okiem widać było, że w sezonie 2016/17 żadnej rewolucji nie będzie.

Oczywiście wszystkie kolekcje zostały designersko odświeżone, a niektóre modele nart czy wiązań zawierały nieznane dotąd patenty. Nie było jednak mowy o przełomie na skalę konstrukcji carvingowej sprzed kilkunastu lat czy rockera sprzed lat kilku, które to radykalnie wpłynęły na technikę jazdy i nie przez przypadek rychło stały się standardem. Ba, są nim do dziś.

Jeśli w tym roku coś zwróciło na ISPO uwagę, to tendencja do ulepszania detali pod kątem zwiększania komfortu. Najlepszym przykładem są naturalnie narciarskie buty, uchodzące dotąd za symbol niewygody. Obecnie uwaga ich producentów koncentruje się na tzw. tuningu, czyli możliwości dopasowywania buta do indywidualnego kształtu stopy i nogi narciarza.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj