Czy Adam Małysz pozytywnie wpłynie na polskich skoczków
Orzeł wylądował
Adam Małysz przerywa rajdy i ma pomóc przywrócić blask polskim skokom narciarskim. Tym razem w roli dyrektora sportowego. W koncepcji Małysza – człowieka do usług.
Adam Małysz swoim autorytetem ma pozytywnie wpłynąć na skoczków.
Piotr Nowak/Fotorzepa/Forum

Adam Małysz swoim autorytetem ma pozytywnie wpłynąć na skoczków.

Adam Małysz mógłby nie robić już w życiu nic, poza bywaniem, uświetnianiem i celebrowaniem własnej popularności. Bo popyt na jego mistrzowską osobę nie słabnie, mimo że od zakończenia jego kariery skoczka narciarskiego minęło już ponad pięć lat. Przebiera w zaproszeniach na imprezy, dzieląc się tam uniwersalnymi refleksjami na temat determinacji w doganianiu własnych marzeń. Bywa na pucharowych zawodach w kraju i wychodzi ze skoczni jako jeden z ostatnich, bo selfie z Małyszem albo jego autograf to wciąż cenne zdobycze.

Odcinanie kuponów od własnej legendy byłoby jednak nie w jego stylu. Mówi, że zanudziłby się i zdziadział – tak nazywa prowadzenie stacjonarnego trybu życia. Przed zdziadzieniem starali się go uchronić znajomi działacze, konsekwentnie ponawiając propozycje objęcia posady w Polskim Związku Narciarskim, jakiegoś dyrektorskiego stanowiska adekwatnego do jego statusu oraz energicznej osobowości. Ale odmawiał. Oficjalnie dlatego, że pochłonęła go nowa pasja, czyli rajdy samochodowe. Mniej oficjalnie – bo póki w kadrze postacią numer jeden był Łukasz Kruczek, dla Małysza nie było miejsca. Ale w tym roku nastąpił stosowny zbieg okoliczności: Kruczek odszedł, a na realizowanie rajdowej pasji zabrakło sponsorów.

Zielone światło 

O wpływach Małysza w polskich skokach świadczy fakt, że to on podsunął Stefana Horngachera jako następcę Kruczka. Mimo że wiosną, gdy decydowała się kwestia trenera polskich skoczków, mistrz z Wisły miał w PZN zaledwie status konsultanta.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj