Policjant rozkręca polski futsal
W służbie piłki
Maciej Karczyński, ekspolicjant i twarz wielu służb mundurowych, od roku próbuje rozkręcić krajowy futsal. Jego zapał zderza się jednak z obiektywnymi przeszkodami.
Maciej Karczyński
Leszek Zych/Polityka

Maciej Karczyński

Maciej Karczyński mówi, że piłka jest w jego życiu obecna, odkąd pamięta. Jak niemal każdy chłopak w Szczecinie marzył o grze w Pogoni; na początku lat 80. pierwsi dziecięcy idole z boiska windowali klub do ligowej czołówki i finałów Pucharu Polski. Konkurencja w juniorskich drużynach była jednak duża, do upartego trwania przy poważnej piłce zniechęciły go kontuzje oraz brak klubowego stypendium. Grywał dla przyjemności, chodził na stadion Pogoni, podawał piłki na ligowych meczach.

Przez kilkanaście lat prowadził podwójne życie: policyjno-piłkarskie. To pierwsze wcale nie było oczywiste, gdyż jako bywalec gorącego sektora 12. na stadionie Pogoni podzielał wrogi stosunek do ówczesnej milicji, która przemawiała do trybun poprzez prewencyjne pałowania. Traf chciał jednak, że zgłosił się do służby już w policji z orłem w koronie. To była, jak wspomina, konieczność życiowa – wczesne i nieplanowane ojcostwo.

Był więc: antyterrorystą, pracownikiem wydziału do walki z narkotykami, a następnie ścigał zorganizowane grupy przestępcze w szczecińskim wydziale Centralnego Biura Śledczego. W końcu wewnętrzną potrzebę zawodowej intensywności zaspokoił jako rzecznik prasowy. Charakter pracy odpowiadał jego temperamentowi, uczył się trudnej sztuki wygłaszania oficjalnych komunikatów ku obopólnemu zadowoleniu szefostwa oraz dziennikarzy, a zapalność stanowiska odczuł, gdy w głosowaniu internautów zwyciężył w plebiscycie Złotej Pały na największy policyjny absurd.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj