Kolarki na mechanicznym dopingu
Motorowery
W prześwietlaniu zawodowych kolarzy pod kątem dopingu osiągnięto mistrzostwo. Teraz czas na ich rowery.
Mechanizm wspomagania jest prosty: wewnątrz konstrukcji roweru ukryty jest niewielki silnik zasilany jonową baterią.
Tim de Waele/Corbis/Getty Images

Mechanizm wspomagania jest prosty: wewnątrz konstrukcji roweru ukryty jest niewielki silnik zasilany jonową baterią.

Istvan Varjas ma swoje pięć minut w mediach. Czołowe włoskie gazety sportowe, francuscy dziennikarze demaskujący kolarskie oszustwa, nawet amerykańska telewizja CBS, szukają odpowiedzi na pytanie, czy niedozwolone wspomaganie – tym razem mechaniczne – to zmora współczesnego kolarstwa. Wszyscy oni pielgrzymują do budapeszteńskiego sklepu rowerowego Varjasa, aby na własne oczy zobaczyć jego cudowne wynalazki, które, jak się wydaje, wypaczyły rywalizację w zawodowym peletonie.

Varjas kiedyś był zawodowym kolarzem, niczego znaczącego w peletonie nie zdziałał, a po zakończeniu kariery oddał się pasji konstruktorskiej. Pierwszy rower z wbudowanym w rurze podsiodłowej silnikiem wspomagającym użytkownika zaprojektował i zbudował pod koniec lat 90. Ówczesna technologia nie była oszałamiająca – silnik działał jakieś 20 minut – ale środowisko trafnie odczytało, że taki zastrzyk mocy może być w decydujących chwilach na wagę złota.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj