Polka sędzią w męskim świecie snookera
Dobrze spozycjonowana
Sędzia snookerowy musi być we właściwym czasie na właściwym miejscu.
Monika Sułkowska weszła do wąskiego kręgu sędziów elitarnych turniejów snookera.
Mikołaj Ochman

Monika Sułkowska weszła do wąskiego kręgu sędziów elitarnych turniejów snookera.

Monika Sułkowska czasem myśli, że na snookera była skazana. W 2011 r. telewizja Eurosport w ramach promocji tej dyscypliny zaprosiła kilku polskich dziennikarzy na mistrzostwa świata w angielskim Sheffield. Z redakcji serwisów sportowych radiowej Trójki, gdzie Monika pracuje, miał jechać kolega. Ale nie mógł. – Padło pytanie, czy ktokolwiek wie, co to jest ten snooker – wspomina Sułkowska. – Ja nie znałam zasad, ale przynajmniej wiedziałam, o co chodzi. Mój tata, zaangażowany poolbilardzista, dużo opowiadał mi o tym sporcie i pokrewnych.

Snooker to nazwa gry bilardowej, której celem jest wbicie do kieszeni stołu różnokolorowych bil w odpowiedniej kolejności i jednocześnie uniemożliwienie tego przeciwnikowi. Ale snooker to także nazwa sytuacji w grze: takie ustawienie bil na stole, że przeciwnik nie może bezpośrednio uderzyć właściwej, ponieważ inne zasłaniają do niej dostęp.

Trudno nie zakochać się w snookerze, jeśli po raz pierwszy ogląda się go na arenie najważniejszych zawodów, w najlepszym wykonaniu, w wąskim kręgu wtajemniczonych. Widownia Crucible Theatre w Sheffield, gdzie rozgrywany jest finał mistrzostw świata, liczy niecały tysiąc miejsc. A do tego grał akurat Ronnie O’Sullivan, jeden z najwybitniejszych współczesnych snookerzystów, szaleńczo charyzmatyczny. Pięć lat później Sułkowska wróciła do Sheffield już w roli współtwórczyni widowiska – 27-latka z Polski była sędzią eliminacji mistrzostw świata.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj