Czy haft może być polityczny? Może
Wyszyć się
Działalność Moniki Drożyńskiej przekonuje, że haftowanie może być zajęciem rewolucyjnym. Chodzi przecież o wbijanie igły.
Kraków, 8 marca. Kobiety niosą transparent wyhaftowany przez kolektyw Złote Rączki.
Monika Drożyńska/Biuro Wystaw/Fundacja Polskiej Sztuki Nowoczesnej

Kraków, 8 marca. Kobiety niosą transparent wyhaftowany przez kolektyw Złote Rączki.

Najnowszy haft wygląda tak: girlanda jak na przyjęciach. Na każdym z trójkątów wyhaftowany fragment polskiego hymnu. Obok symbol. Pod „Jeno nasi” – falanga z kwiatkiem zamiast miecza, pod „Jeszcze Polska nie zginęła” – biedronka (czy raczej: Biedronka), przy „Będziem Polakami” – gwiazdy Dawida i księżyc z gwiazdką. Obok „Przemoc wzięła” – symbole Polski Walczącej, przy „Szablą odbierzemy” – na czarnym tle parasolka i wieszak. Po lewej stronie girlandy – wyhaftowane kwiatki. I niewykluczone, że to właśnie one, wyhaftowane w towarzystwie ciężkich od znaczeń słów i symboli, robią największe wrażenie.

Girlandę można oglądać w CSW Zamek Ujazdowski na wystawie „Późna polskość”. Jej tytuł to „Prywatka”. – To jest praca o zawłaszczaniu symboli. „Prywatka” – bo mi się to skojarzyło z zabawami małych chłopców – tłumaczy w krakowskiej kawiarni autorka Monika Drożyńska. Artystka, aktywistka, hafciarka, założycielka i członkini hafciarskiego kolektywu i szkoły haftu Złote Rączki.

O hafcie mówi na różne sposoby. Że to wbicie igły w jednym miejscu i wyciągnięcie jej w drugim. Że myślała, że to chłopak z przeszłości, z którym można wskoczyć na jeden numerek do łóżka, a okazało się, że to partner na całe życie. Czy raczej partnerka – bo traktuje haftowanie jak dziewczynę.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj