Peter Madsen: wizjoner czy zbrodniarz?
Klątwa „Nautilusa”
Obecnie zarówno „Nautilus”, jak i jego twórca znajdują się w rękach policji.
Ritzau Foto/AP/EAST NEWS

Obecnie zarówno „Nautilus”, jak i jego twórca znajdują się w rękach policji.

Kim Wall
Tom Wall/AFP/EAST NEWS

Kim Wall

Peter Madsen
Copenhagen Suborbital/Barcroft Media/Getty Images

Peter Madsen

Zaczęło się od niewielkiej 7-metrowej „UC1 Freya”. Zwodowana w 2002 r. jednostka wykonała ponad 500 zanurzeń, a Madsen po raz pierwszy zdobył rozgłos jako właściciel jedynej na świecie prywatnej łodzi podwodnej. Nie zamierzał jednak na tym poprzestać. Zawsze działał tak, by każde kolejne osiągnięcie przyćmiewało poprzednie. Nie ukończył jeszcze „Frei”, kiedy rozpoczął konstrukcję „UC2 Kraka”. Okręt był dwukrotnie większy od swojej poprzedniczki. Konstruowane przez Madsena łodzie były przedsięwzięciami w 100 proc. prywatnymi, więc ich konstruktorzy nie musieli starać się o jakiekolwiek certyfikaty bezpieczeństwa. Oszczędność czasu, energii i pieniędzy były dla Madsena równie ważne jak fakt, że nikt nie patrzył mu na ręce i wszystko mógł robić po swojemu.

Ukoronowaniem jego podwodnych projektów był „UC3 Nautilus”. Rozmiarem okręt zdecydowanie przerastał poprzednie: liczył 18 m długości, ważył 40 ton, a na pokład mogła wsiąść ośmioosobowa załoga. Przedsięwzięcie pochłonęło niemal 200 tys. dol. – Madsen w większości zebrał je za pomocą portali crowdfundingowych. Zwodowany w 2008 r. „Nautilus” przyniósł duńskiemu konstruktorowi sławę i był powodem do dumy. – Od tamtej chwili wykonałem na tym okręcie ponad tysiąc zanurzeń, nigdy nic złego się nie stało. „Nautilus” jest bezpieczny, wytrzymuje zanurzenia do 100 m głębokości – powiedział Madsen w wywiadzie, jakiego udzielił POLITYCE jeszcze w lipcu (zrezygnowaliśmy z jego publikacji po pierwszych doniesieniach w sprawie wypadku). Okręt nie był wykorzystywany do celów komercyjnych i służył wyłącznie budowniczym oraz darczyńcom jako jednostka rekreacyjna. Tworzyli oni stowarzyszenie, którego członkiem mógł zostać każdy, kto zobowiązał się wpłacać na jego konto 165 duńskich koron (ok. 95 zł) miesięcznie. „Nautilus” to bez wątpienia dzieło życia Madsena. Dlatego wielu nie dawało wiary, że ekscentryczny konstruktor mógłby ot tak go zatopić.

Po zakończeniu prac nad „Nautilusem” w głowie Madsena narodziła się nowa idée fixe. Był nią projekt zbudowania tanim sumptem rakiety zdolnej wynieść człowieka w kosmos (a dokładnie na wysokość 100 km, gdzie przebiega granica między atmosferą a przestrzenią kosmiczną). Nad programem nazwanym Copenhagen Suborbitals pracował od 2010 r. Początek swojej fascynacji kosmosem Madsen malował w romantycznych barwach. Wspominał, że myśl o locie do gwiazd nie opuszcza go, od kiedy przestąpił próg małego klubu kosmicznego na przedmieściach Kopenhagi, gdzie zapisali go rodzice, kiedy był dzieckiem. – Do dziś pamiętam jego witrynę. Za wielką szybą widać było modele statków i rakiety. Większość ludzi mijała ją, nie zwracając uwagi, ale ja nie mogłem się napatrzeć. Ta witryna była jak strona internetowa, choć makiety się nie zmieniały, tylko osiadał na nich kurz. Zmiana, jaką do naszego życia wniósł internet, polega na tym, że dziś takich klubów w wersji online są tysiące. Tysiąckrotnie większa jest również szansa, że ktoś gdzieś poczuje tego samego bakcyla co ja.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj