Peter Madsen: wizjoner czy zbrodniarz?
Klątwa „Nautilusa”
Obecnie zarówno „Nautilus”, jak i jego twórca znajdują się w rękach policji.
Ritzau Foto/AP/EAST NEWS

Obecnie zarówno „Nautilus”, jak i jego twórca znajdują się w rękach policji.

Kim Wall
Tom Wall/AFP/EAST NEWS

Kim Wall

Peter Madsen
Copenhagen Suborbital/Barcroft Media/Getty Images

Peter Madsen

Copenhagen Suborbitals był pierwszym w historii amatorskim programem kosmicznym. Projekt w całości finansowany został z datków internautów. Do Kopenhagi ściągali zapaleńcy z całego świata, by stać się częścią czegoś wyjątkowego. Panującą wewnątrz organizacji atmosferę świetnie uchwycił dokument Maxa Kestnera „Amatorzy w kosmosie”, który latem tego roku pokazywany był w polskich kinach. Sam Kestner przyznał, że rozpoczynając pracę nad filmem, miał w głowie obraz pozytywnie zakręconych fascynatów, którzy wbrew wszystkiemu realizują swoje marzenia. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Mimo woli motywem przewodnim filmu stała się bezpardonowa walka o władzę nad projektem między Madsenem i jego przyjacielem, a jednocześnie współzałożycielem Copenhagen Suborbitals Kristianem von Bengtsonem.

Copenhagen Suborbitals rozpadło się z hukiem w 2014 r. Madsen i Bengtson nie chcieli mieć ze sobą nic wspólnego i każdy poszedł własną drogą. W rozmowie z POLITYKĄ Madsen wspominał tamten etap jako „świetne doświadczenie”, które należy jednak do przeszłości i „nie ma sensu do niego wracać”. Mimo wszystko rozstanie nie było łatwe, Duńczyk zostawił za sobą dorobek kilku lat pracy oraz, co nie mniej ważne, cały sprzęt. Na szczęście dla niego w tej branży bardziej liczy się „software” niż „hardware”. Nie miał więc problemu z rozkręceniem nowej – konkurencyjnej wobec Copenhagen Suborbitals – inicjatywy.

Założone w 2015 r. Rocket Madsen Space Lab również korzystało z pracy wolontariuszy, ale nauczony doświadczeniem Madsen wolał zatrudnić część osób jako swoich pracowników. Niemała popularność pomogła mu zdobyć wsparcie coraz poważniejszych sponsorów. Brylował w mediach, które co chwila donosiły o jego nowych eksperymentach, jak np. budowa pierwszej wirówki przeciążeniowej o napędzie rakietowym. – Miałem przyjemność siedzieć w środku podczas testu, kiedy przeciążenie wyniosło prawie 7G. Przeprowadziliśmy też próby bez pilota, podczas których udało się osiągnąć wartość 19G – opowiadał.

Prasa nazywała go wynalazcą, ale sam Madsen nie lubił tego określenia. Kojarzyło mu się z czerpaniem zysku ze swojego projektu, on zaś – jak sam twierdził – budował rakiety, „bo jest w nich coś pięknego”.

Król konfliktów

Śmierć Kim Wall nastąpiła tuż przed próbą generalną najnowszego projektu Madsena. Jego laboratorium właśnie kończyło budować nową platformę startową Sputnik, a na przełomie sierpnia i września konstruktor miał wypłynąć na Bałtyk i przeprowadzić test rakietowy. Sam Madsen nie miał wątpliwości, że zadanie, jakie sobie postawił, jest osiągalne i, jak to on, już myślał o tym, co będzie robił dalej: – Lot suborbitalny to dopiero początek. Później chciałbym zostać pierwszym amatorem, który wyśle człowieka w dłuższy lot w kosmos.

Teraz Madsen wizjoner zniknął, a Duńczycy wciąż nie mogą otrząsnąć się z szoku. Muszą poradzić sobie z myślą, że człowiek, z którego przyzwyczaili się być dumni, może okazać się mordercą. Jego osobowość zawsze budziła emocje, co w rozmowie z BBC potwierdził Thomas Djursing – dziennikarz i autor biografii Madsena. Djursing nie ukrywał, że Madsen był skonfliktowany z mnóstwem osób. Zawsze alergicznie reagował na krytykę ze strony prasy i siłą rzeczy nie miał wielu przyjaciół wśród dziennikarzy. Djursing relacjonował, że między nimi również dochodziło do kłótni, nawet bardzo ostrych. „Ale nigdy nie miałem wrażenia, by Peter był niestabilny emocjonalnie albo że miałbym się go bać. W gruncie rzeczy to bardzo sympatyczny człowiek z mocno wpojonym systemem wartości” – komentował biograf.

Obecnie zarówno „Nautilus”, jak i jego twórca znajdują się w rękach policji. A duńska prasa przypomina, że wokół okrętu nigdy nie było spokojnie. Kilka lat temu Madsen wdał się w spór ze współpracownikami o prawo własności do feralnej łodzi. W specjalnym oświadczeniu napisał wówczas: „Na »Nautilusie« ciąży klątwa. Tą klątwą jestem ja. Wokół »Nautilusa« nie będzie spokoju tak długo, jak istnieję”.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj