Co zrobić, żeby nie palić papierosów? Istnieje jakaś alternatywa?
Poszło z dymem
Nie ma dymu bez ognia. A nałogu bez przyjemności. Co zrobić, żeby przyjemność pozostawić, a uwolnić się od nałogu?
To dość powszechny zwyczaj: przy alkoholu, na imprezach, gdy częstują cię inni i zaciągają się dymem, trudno odmówić.
Yuri Arcurs/Getty Images

To dość powszechny zwyczaj: przy alkoholu, na imprezach, gdy częstują cię inni i zaciągają się dymem, trudno odmówić.

IQOS wygląda niemal jak zwykły papieros. Jego koniuszek – umieszczony w ceramicznej oprawce – podgrzewa się tylko do ok. 280 st. No i dawka nikotyny jest mniejsza.
materiały prasowe

IQOS wygląda niemal jak zwykły papieros. Jego koniuszek – umieszczony w ceramicznej oprawce – podgrzewa się tylko do ok. 280 st. No i dawka nikotyny jest mniejsza.

E-papierosy trafiły na rynek w 2006 r., uchodziły wtedy za bezpieczną i elegancką alternatywę. Dziś zdania na ich temat są podzielone.
Getty Images

E-papierosy trafiły na rynek w 2006 r., uchodziły wtedy za bezpieczną i elegancką alternatywę. Dziś zdania na ich temat są podzielone.

audio

AudioPolityka Paweł Walewski - Poszło z dymem

Nicolas Monadres, lekarz i botanik z XVI w., wyrażał się o tytoniu w samych superlatywach: „Ziele to oczyszcza podniebienie i głowę, usuwa zmęczenie, zapobiega dżumie, przepędza wszy, leczy stare wrzody i rany”. Nawet producenci papierosów nie mają dziś o swoich wyrobach tak dobrego zdania, lecz nie chcąc zamykać interesu, próbują przekonać palaczy do zdrowszych form nałogu. Ale czy to etyczne i w ogóle możliwe?

Używka nie byłaby używką, gdyby nie sprawiała rozkoszy. A gdyby pozbawić ją szkodliwych miazmatów i stworzyć coś, co daje zadowolenie, lecz nie działa źle na ciało i umysł? Po bezalkoholowe piwa nie sięgają smakosze, tylko ci, którzy z różnych powodów nie mogą napić się alkoholu. Podobnie z bezkofeinową kawą, którą raczą się – bardziej z konieczności – osoby z wyraźnym zakazem picia espresso.

A beznikotynowe szlugi? Były już i takie pomysły, lecz nie okazały się atrakcyjne. Co innego e-papierosy lub najnowszy produkt Philipa Morrisa, w którym zwyczajowe spalanie tytoniu zastąpiono podgrzewaniem. Sama nazwa tego elektronicznego gadżetu ma działać na wyobraźnię: IQOS (I Quit Ordinary Smoking, czyli z ang.: rzucam palenie zwykłych papierosów). Jedni rzucają, inni – zaczynają.

Elegancka alternatywa

Dla Marcina Szykuły palenie nigdy nie było nałogiem, od którego nie mógłby się oderwać: – Pierwszego papierosa wypaliłem w 15. roku życia, ale po trzech latach dałem sobie spokój. Rok temu znów zacząłem kurzyć, choć początkowo tylko okazjonalnie.

To dość powszechny zwyczaj: przy alkoholu, na imprezach, gdy częstują cię inni i zaciągają się dymem, trudno odmówić. – Nikotyna silnie pobudza w mózgu wydzielanie dopaminy, która jest neuroprzekaźnikiem motywującym i za jej sprawą różne czynności sprawiają nam w życiu większą frajdę – mówi prof. Małgorzata Filip z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie. Nałogowcy wchodzą w błogostan, który z trudem potrafią opisać. Ale Marcinowi jakoś nie wszedł w nawyk tradycyjny papieros. – Paliłem w towarzystwie, choć potem przeszkadzał mi zapach. Po całonocnej imprezie byłem przesiąknięty dymem i papierosowym smrodem.

Od dwóch miesięcy za sprawą nowych papierosów IQOS zaczął palić częściej. Już nie tylko w towarzystwie i za namową innych, lecz nawet we własnym domu, nie czekając na specjalne okazje. – Może się łudzę, ale podobno IQOS są zdrowsze, gdyż nie zapalam ich, tylko podgrzewam. A ponieważ lubię technologiczne gadżety, ten aparacik przypominający cygaro przypadł mi do gustu.

Marcin czuje smak prawdziwego tytoniu, ale dym, który wypuszcza, nie ma przykrego zapachu. W palcach trzyma niemal identyczny papieros jak zwyczajny, choć o połowę krótszy, ponieważ znajdujący się w nim tytoń jest bardzo mocno sprasowany i sklejony w jednolitą masę. Jego koniuszek nie rozżarza się do temperatury 900 st. C, tylko – umieszczony w ceramicznej oprawce – podgrzewa się w niej do ok. 280 st. To taka elektroniczna grzałka, która wcześniej wymaga naładowania – tak jak zasilamy na co dzień baterie telefonów komórkowych. Mankamentem dla użytkowników jest konieczność regularnego czyszczenia urządzenia, co wcale nie jest proste. No i dawka nikotyny jest mniejsza.

Oczywiście zasadnicze pytanie brzmi, czy producent nie oszukuje klientów, wmawiając im, że podgrzewany papieros jest zdrowszy od tradycyjnego. Dzięki wyeliminowaniu spalania zredukowanych zostaje 90 proc. substancji smolistych, czyli tego, co w dymie papierosowym najbardziej szkodzi. Ale czy to znaczy, że IQOS staje się o 90 proc. bezpieczniejszy dla zdrowia? Wcale nie! Już sama nikotyna, przy pewnych zaletach wykazywanych w badaniach neurologicznych (odpręża, łagodzi stres, poprawia sprawność intelektualną), jest substancją niebezpieczną, ponieważ podnosi ciśnienie, zwęża naczynia krwionośne, no i uzależnia, podwyższając poziom wspomnianej dopaminy. Nie da się ukryć, że pomysłodawcy IQOS wymyślili urządzenie po to, by nałóg pozostał nałogiem – tylko trochę zdrowszym dla płuc. Na obecną chwilę naukowcy nie mają wątpliwości, że podgrzewany tytoń szkodzi komórkom mniej od spalanego, ale potrzeba więcej badań długookresowych, finansowanych przez instytucje niezależne od producentów.

E-papierosy też miały na początku świetną prasę. Gdy trafiły na rynek w 2006 r., uchodziły za bezpieczną i elegancką alternatywę, którą dopiero z czasem zaczęto kwestionować. Mimo upływu ponad dekady nie doszło do rozstrzygnięć – debata nadal dzieli lekarzy, przemysł i polityków na tych, którzy widzą w tym sposobie palenia ograniczenie najgroźniejszych skutków zdrowotnych, oraz na fundamentalnych przeciwników, dla których e-papierosy są gorszą trucizną, gdyż zachęcają do nałogu młodzież. W USA w 2011 r. tylko 1,5 proc. uczniów szkół średnich przyznało się do korzystania z e-papierosów, trzy lata temu – już 12 proc. Czy 2,5 mln amerykańskich nastolatków odważyłoby się palić tradycyjne marlboro?

W sidłach nawyku

W Polsce również przeprowadzono badania wykazujące, że e-papierosy mogą uzależniać szybciej niż tradycyjne. Sondaż przeprowadzony wśród 2213 uczniów w wieku 16–18 lat ujawnił, że 22 proc. jednocześnie używało papierosów elektronicznych i paliło wyroby tytoniowe. Ci podwójni palacze chętniej palili tradycyjne papierosy, a autorzy badania skonkludowali, że młodzież używająca obu produktów paliła znacznie częściej i w większych ilościach niż osoby konsumujące tylko jeden wyrób.

Zupełnie inne wnioski płyną z badań brytyjskich. Autorzy raportu „Smokefree GB”, który ukazał się na początku maja tego roku, podkreślają, że po raz pierwszy więcej osób – 1,5 mln – porzuciło papierosy tradycyjne na rzecz elektronicznych, tych, którzy palą oba wyroby równolegle, jest 1,3 mln. Byli palacze jako główny powód sięgnięcia po e-papierosy podawali chęć wykorzystania ich jako narzędzia pomocnego w rzucaniu palenia.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj