Co zrobić, żeby nie palić papierosów? Istnieje jakaś alternatywa?
Poszło z dymem
To dość powszechny zwyczaj: przy alkoholu, na imprezach, gdy częstują cię inni i zaciągają się dymem, trudno odmówić.
Yuri Arcurs/Getty Images

To dość powszechny zwyczaj: przy alkoholu, na imprezach, gdy częstują cię inni i zaciągają się dymem, trudno odmówić.

IQOS wygląda niemal jak zwykły papieros. Jego koniuszek – umieszczony w ceramicznej oprawce – podgrzewa się tylko do ok. 280 st. No i dawka nikotyny jest mniejsza.
materiały prasowe

IQOS wygląda niemal jak zwykły papieros. Jego koniuszek – umieszczony w ceramicznej oprawce – podgrzewa się tylko do ok. 280 st. No i dawka nikotyny jest mniejsza.

E-papierosy trafiły na rynek w 2006 r., uchodziły wtedy za bezpieczną i elegancką alternatywę. Dziś zdania na ich temat są podzielone.
Getty Images

E-papierosy trafiły na rynek w 2006 r., uchodziły wtedy za bezpieczną i elegancką alternatywę. Dziś zdania na ich temat są podzielone.

audio

AudioPolityka Paweł Walewski - Poszło z dymem

Nie mogłam wytrzymać bez nawyku trzymania papierosa – wyznaje Grażyna. – Nie brakowało mi smaku tytoniu, zaciągania się, a jedynie gestu obecnego przy codziennych czynnościach.

Chcąc zerwać z nałogiem, Grażyna musiałaby przezwyciężyć psychiczne uzależnienie nie tylko zakorzenione głęboko w mózgu, ale także związane ze sposobami reagowania na różne sytuacje. Palenie nie wiąże się przecież z wysiłkiem: po śniadaniu, przy kawie, podczas przerwy w pracy. Moc wypalanego papierosa jest krótka. Nikotyna dociera do mózgu już po dziesięciu sekundach od wciągnięcia dymu, ale efekt psychologiczny zanika dopiero po godzinie. Zmusza to do sięgania po papierosa w różnych codziennych sytuacjach. Aby lepiej się poczuć, trzeba wypalić następnego, a więc powtórzyć identyczny zestaw czynności. Trudno znaleźć w rozkładzie dnia równie mocno ugruntowane zachowania, bo nawet posiłki jemy z mniejszą częstotliwością.

Dotychczasowe badania nie dają odpowiedzi na pytanie, w jakim stopniu użytkownicy e-papierosów sobie szkodzą. Grażyna wierzy, że jej e-papieros o zapachu czarnej herbaty jest zdrowszy niż extra mocne. Aerozol ma niższą zawartość toksyn od konwencjonalnych papierosów, mimo że niektóre testy wykazują, iż zawarte w nim składniki smakowo-zapachowe mogą być równie szkodliwe. Innymi słowy, nie powinna wierzyć, że e-papierosy powodują wdychanie obojętnej pary wodnej, choć można przyjąć, że dla niej – nałogowej palaczki – są mimo wszystko bezpieczniejsze. Zwłaszcza że według Światowej Organizacji Zdrowia to tradycyjne papierosy są jednym z najważniejszych zagrożeń dla zdrowia, natomiast e-papierosy do tej pory na tej liście się nie znalazły.

Rzucić, by wrócić?

Dlaczego nie potrafimy sobie poradzić z nałogami? Wystarczy odwiedzić w Krakowie Instytut Farmakologii PAN, gdzie na wielką skalę prowadzone są badania mechanizmów rozmaitych uzależnień, by uzmysłowić sobie, jak skomplikowane procesy zachodzą w ośrodkowym układzie nerwowym osób korzystających z używek. – To są badania przedkliniczne, więc w doświadczeniach wykorzystujemy myszy i szczury – zastrzega prof. Edmund Przegaliński, który w latach 1991–2006 był dyrektorem tej placówki, a obecnie pracuje w Zakładzie Farmakologii Uzależnień. – Ale te gryzonie to doskonały model badawczy.

W ciemnych klatkach laboratoryjne szczury nie dostają oczywiście papierosa do zapalenia. Otrzymują czystą nikotynę, choć bez kilku tysięcy składników dymu tytoniowego, które w normalnych warunkach odpowiadają np. za działanie rakotwórcze. Jak zauważono, zwierzęta wchodzą najłatwiej w uzależnienia od środków psychostymulujących: kokainy, amfetaminy, ekstazy. Ludzi najszybciej uzależnia tytoń.

Profesor sam należał do nałogowych palaczy aż przez 48 lat. – Próbowałem kilka razy to rzucić, nieraz udawało mi się na pół roku, ale zawsze wracałem do nałogu. Dopiero śmierć kolegi z powodu raka płuc pomogła mi podjąć ostateczną decyzję. 20 listopada tego roku minie 15 lat, kiedy zapaliłem ostatniego papierosa.

Prof. Małgorzata Filip, która obecnie kieruje Zakładem Farmakologii Uzależnień i zna profesora od lat, pamięta jego nieudane próby: – Nie zdawałam sobie sprawy, że gdy spoglądał nerwowo na zegarek, to czekał na kolejnego papierosa, bo ograniczał sobie co godzinę, co dwie…

Mark Twain powiadał: „Rzucenie palenia to najprostsza czynność, jaką kiedykolwiek wykonałem. Kto jak kto, ale ja to wiem, bo robiłem to po tysiąckroć”. Nałogowcy, którzy natychmiastowo i całkowicie zaprzestali palenia, mają ponoć większe szanse na odniesienie trwałego sukcesu, choć tu żadne reguły nie obowiązują (przeciętny amator papierosów podejmuje aż siedem bezskutecznych prób rozstania z nałogiem). Pomysły zastąpienia papierosa gumą do żucia pojawiły się już w latach 60. ubiegłego wieku (pierwszymi eksperymentatorami byli marynarze z łodzi podwodnych), ale guma nikotynowa trafiła do sprzedaży dopiero w 1978 r. Po niej pojawiły się plastry, pastylki do ssania oraz leki, których zadaniem jest oszukanie układu nagrody (nie zawierają nikotyny, lecz substancje naśladujące jej działanie).

Te wszystkie kuracje stosowane w leczeniu nałogu nikotynowego po 12 tygodniach nadal są skuteczne zaledwie u 40 proc. osób. – Gdybyśmy wiedzieli dlaczego, ludzki mózg nie byłby taki tajemniczy – odpowiada prof. Przegaliński. Coś jednak już wiadomo…

Gdyby w głowie nałogowego palacza zainstalować kamerę, zobaczyłby, jak w wyniku długotrwałego używania substancji uzależniającej dochodzi do reorganizacji połączeń między komórkami nerwowymi w różnych regionach mózgu: w korze przedczołowej, hipokampie, ciele migdałowatym – a więc tam, gdzie tworzy się pamięć i emocje. Nie dzieje się nic nadprzyrodzonego – pokusa palenia jest kwestią działania neuronów i synaps.

Pojawia się głód nikotyny, palacz szuka jej tak jak narkoman swojej używki – wyjaśnia prof. Filip. Jest to skutek reorganizacji działania różnych neuroprzekaźników, w tym bardzo ważnego neuroprzekaźnika pobudzającego – kwasu glutaminowego. Nowym pomysłem terapeutycznym wydłużania okresu abstynencji jest m.in. podawanie N-acetylocysteiny obecnej w popularnych lekach rozpuszczających śluz (są to tzw. mukolityki, np. ACC). – Związek ten przekształca się do cysteiny, co w ośrodkowym układzie nerwowym sprzyja uwalnianiu glutaminianu – a jak wykazano w modelach zwierzęcych, jego większa ilość zmniejsza głód narkotyku. Amerykanie zaczęli już intensywnie testować tę strategię u osób uzależnionych od kokainy, THC i nikotyny.

Moi rozmówcy zwracają uwagę, że poznanie neurochemicznych mechanizmów głodu narkotykowego to obecnie priorytetowy problem w terapii uzależnień. Choć nie zawsze to, co udaje się z powodzeniem wykazać w badaniach przedklinicznych, szybko trafia do praktyki lekarskiej, gdyż lekarze mają dość ostrożne podejście przy terapiach uzależnień. N-acetylocysteina nie kojarzy im się jeszcze z uśmierzaniem głodu nikotynowego.

Dymek wirtualny

W jednej z pracowni krakowskiego instytutu przyglądam się badaniom, w których uzależnione szczury same naciskały w klatce dźwignię, dozując sobie dopływ narkotyku, by po pewnym czasie wpaść w uzależnienie. Kiedy narkotyk zastąpiono solą fizjologiczną, zwierzęta przestały uruchamiać mechanizm, ponieważ nie otrzymywały nagrody. Udało się je ponownie do tego przekonać, kiedy zastosowano bodziec świetlny lub dźwiękowy, włączany przy wcześniejszym podawaniu substancji uzależniającej. Gryzonie kojarzyły go z narkotykiem, więc kiedy pojawiał się impuls światła lub dzwonek, naciskały na dźwignię, mimo że dostarczały sobie samą sól. – To dowód, że prezentacja bodźców kojarzonych z zażywaniem substancji uzależniających, a nie sam narkotyk, również indukuje zachowania poszukiwawcze i głód narkotykowy – mówi prof. Małgorzata Filip.

Może już niedługo, korzystając z rzeczywistości wirtualnej, palacze papierosów nie będą musieli sięgać po tytoń, gdyż jakiś neutralny bodziec odbierany w goglach zaspokoi głód nikotyny? Byłoby to zdrowsze dla serca i płuc, ale czy nie pojawią się krytycy, że uzależnienie od papierosa przenieśliśmy do wirtualu? Niedawno amerykańska agencja rządowa FDA zaapelowała do wytwórców tradycyjnych papierosów o zmniejszenie w nich zawartości nikotyny. Czy ludzie będą wtedy rzadziej wpadali w nałóg albo chętniej zwrócą się w kierunku mniej szkodliwych produktów? Na razie Marcin Szykuła delektuje się swoim IQOS (czego nie robił, paląc tradycyjne papierosy), a Grażyna chmurzy i wapuje e-papierosy o smaku czarnej herbaty, nie zaciągając się dymem. Zdaniem prof. Filip każdy pomysł na ograniczenie negatywnych skutków zdrowotnych palenia tytoniu jest dobry. Choć nie każdy leczy chorobę, jaką jest uzależnienie.

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj