Anonimowy kibic o środowisku kibolskim
Świat według kibola
Rozmowa z anonimowym kibicem ultrasem, autorem książki „Fanatycy. Futbol na śmierć i życie”, w której opisuje własne środowisko.
„Część środowiska głosowała na PiS w ramach rewanżu za gnębienie nas przez PO”.
Claus Bergmann/BEW

„Część środowiska głosowała na PiS w ramach rewanżu za gnębienie nas przez PO”.

Marcin Piątek: – Poturbowanie piłkarzy Legii przez własnych szalikowców uznano za bulwersujące. Jak na to patrzy fanatyk?
Kibic: – Nie byłem, nie widziałem, ale wersja, jaką znam, różni się od podawanej przez media. Wydarzenia na Łazienkowskiej okrzyknięto patologią. A czy patologią nie jest to, że w Polsce toleruje się piłkarzy celowo przechodzących obok meczów, bo chcą zwolnić trenera?! Że nie można ich skrytykować? Na gwizdy strzelają fochy, obrażają dziennikarzy zadających niewygodne pytania. Plują w twarz kibicom i właścicielom klubów. Przecież oni nie pracują na śmieciówkach, żeby mieć w dupie pracodawców. Zarabiają po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie, a niektórzy ponad sto. Jeżeli nikt z klubu – właściciel, prezes, dyrektor sportowy czy wreszcie trener – nie potrafi tych grajków przywołać do porządku, to ktoś to musi zrobić.

Bo klub to wy?
Oczywiście. Utrzymujemy klub, kupując karnety, bilety, pamiątki. Nakręcamy biznes. Pusty stadion odstraszy sponsorów, telewidz się odwróci, reklamy nie będą się sprzedawać. Jeszcze żaden prezes czy właściciel nie wygrał z kibicami. A paru próbowało. W Wiśle – Bednarz. W Zawiszy – Osuch. W Legii – Walter oraz stojący za nimi olbrzymi koncern ITI, który zrobił z ultrasów degeneratów. Połowa niedzielnych kibiców przychodzi na stadion dla oprawy i atmosfery, bo przecież na grę tych patałachów przeważnie nie da się patrzeć. Jesteśmy pracodawcami piłkarzy i mamy pełne prawo wypominać, gdy kopią się w czoła albo odpadają z Pucharu Polski na jakimś Wygnojewie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj