Rak płuc. Wstydliwe milczenie
Nie karać za raka
Na temat raka płuc panuje wstydliwe milczenie. Dominuje strach, że to choroba śmiertelna, i wstyd, że samemu jest się za nią odpowiedzialnym.
mason bryant/Flickr CC by SA

Ulubiony temat przeciwników palenia papierosów jest zbyt okrutny i nieciekawy dla mediów. Do dziennikarzy nie dzwonią pacjenci, żeby opowiedzieć o swoim przypadku, żaden z tzw. celebrytów nie odważy się przyznać, że i jemu przytrafiło się to nieszczęście.

Takie postrzeganie tej choroby wyprowadza mnie z równowagi – mówi Anna Żyłowska. Nie ukrywa, że prawdopodobnie właśnie nałóg palenia doprowadził ją do raka. Ale czy to powód, by wytykać ją palcem i pouczać? Cztery lata temu wycięto jej guza wraz z całym płatem płuca, potem była chemia, radioterapia, nawrót choroby, ponowne leczenie. Ale wciąż ma dość siły, by pracować zawodowo i wspierać innych. Właśnie utworzyła w Szczecinie oddział Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca, jedyną w Polsce filię tej organizacji, poza siedzibą w Gdańsku.

Nic nie poradzę, ogarnia mnie czasami uczucie beznadziei – wyznaje prof. Jan Skokowski, emerytowany chirurg onkolog z Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. To on w 1994 r. wpadł na pomysł założenia Stowarzyszenia, do którego należą dziś zaledwie 74 osoby z Pomorza i 10, które zaprosiła do współpracy Anna Żyłowska w Szczecinie. – Jak na kraj, w którym co roku rozpoznaje się 20 tys. nowych przypadków tej choroby, wygląda to bardzo skromnie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną