Czas androidów nadchodzi
Homo robot
Roboty stają się łudząco podobne do ludzi. Dlatego zaczynamy się ich bać.

W czerwcu 2006 r. w laboratorium robotyki Międzynarodowego Instytutu Zaawansowanych Badań Telekomunikacyjnych (ATR) w japońskim miasteczku Keihanna, nieopodal Osaki, prof. Hiroshi Ishiguro, znany projektant antropoidalnych robotów, zaprezentował swoje dzieło. Gdy opadła kotara, oczom zgromadzonych ukazał się... mechaniczny Ishiguro. W takich samych co profesor okularach, ubrany tak jak on, na dodatek mówiący jego głosem. To Geminoid HI-1 (zapewne skrót: Hiroshi Ishiguro pierwszej generacji).

Ishiguro najpierw stworzył „kobietę”. Była to w 2005 r. Repliee Q1Expo, według słów twórcy „przeciętna azjatycka dziewczyna” (choć inni twierdzą, że modelką była popularna prezenterka telewizyjna Ayako Fujii), pokryta silikonową skórą. Z kolei mężczyznę na swe podobieństwo skonstruował z praktycznych pobudek. Doszedł do wniosku, że dojazd na uczelnię do Osaki zajmuje mu zbyt wiele czasu i równie dobrze może komunikować się ze swymi studentami za pośrednictwem swego sobowtóra.

Dolina niesamowitości

Japończycy od lat są w światowej czołówce w dziedzinie robotyki. Wspomniany projekt Ishiguro miał także cele czysto poznawcze – m.in. przetestowanie starej (ogłoszonej w 1970 r.) hipotezy innego japońskiego robotyka Masahiro Moriego, który wprowadził do obiegu tajemnicze pojęcie doliny niesamowitości.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną