szukaj
Rośliny, grzyby, ptaki i robaki
Co się pnie po pniu?
Widzimy w nim albo kwitnące i owocujące piękno, albo materiał stolarski. A jest to też fabryka życia.

Wiosenna zieloność obrazuje wychodzenie roślin z zimowego spoczynku. Jednak, paradoksalnie, to obumarłe ich szczątki – jak opadłe liście i uschłe pnie – miały w sobie więcej życia. Wśród bowiem ściółki, suszu i martwych pni trwa, bez względu na porę roku, bezustanne pożeranie ich materii przez tzw. reducentów: bakterie, grzyby i inne mikroorganizmy. Przed mrozem i wysuszeniem chronią wydzielające się w tym procesie woda i ciepło (to ostatnie pobrane uprzednio w fotosyntezie z promieniowania słonecznego). W tak sprzyjających warunkach żyje się dobrze nie tylko owym reducentom, ale i zjadającym je bezkręgowcom, wyjadanym zresztą dalej przez drapieżnych pobratymców.

Wśród zieleniejącego tła wyróżniają się brązowawe plamy suchych pni. To przekaźniki wytworzonego nawet przez setki lat dobra na rzecz młodych populacji i to o potrójnej funkcji: mechanicznej, chemicznej i siedliskowej, splatających się zresztą ze sobą.

Pień życiodajny

Jeszcze za życia drzewa pień pełni różnorakie funkcje. Jako podpora utrzymuje ulistnione piętra konarów i pnącza oraz stanowi pion hydrauliczny, zbudowany z wąskiego walca miazgi między drewnem a korą. Poza transportem tzw. soków w miazdze działa swoista papiernia, produkując z rozpuszczalnych cukrów nierozpuszczalne polimery ligniny, kolejnymi słojami pogrubiające pień.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną