Opowieść o władcy pierścieni
Metan na Tytanie
Saturn, z jego pierścieniami i licznymi księżycami, ciągle fascynuje naukowców. Dzięki sondzie Cassini poznajemy coraz więcej jego tajemnic.

W doktrynie obowiązującej w epoce przedgalileuszowskiej ciała niebieskie miały idealny kształt kuli, a ich orbity – okręgu. Galileusz ujął im nieco doskonałości, odkrywając góry na Księżycu i plamy na Słońcu, ale prawdopodobnie nie wiedział jeszcze wtedy, że kilka lat wcześniej Kepler poczuł się zmuszony do zastąpienia orbitalnych okręgów elipsami. Wkrótce jednak i on przekonał się o całkowitym nieprzystawaniu dawnych wyobrażeń do rzeczywistości. Gdy w lipcu 1610 r. Galileusz skierował swoją lunetę na Saturna, zobaczył coś tak niezwykłego, że musiał upewnić się, iż to nie złudzenie. Potrzebował na to czasu, ale obawiał się utraty pierwszeństwa na rzecz kogoś, kto niezależnie zaobserwowałby to samo. Aby temu zapobiec, zgodnie z ówczesnym zwyczajem, rozpowszechnił wiadomość o odkryciu zaszyfrowawszy ją w anagramie. Zainteresowani nią otrzymali, z pozoru bezsensowny, ciąg 37 liter „s m a i s m r m i l m e p o e t a l e u m i b u n e n u g t t a u i r a s”, z których można było ułożyć komunikat „altissimum planetam tergeminum observavi” (najwyższą planetę zaobserwowałem jako potrójną). Nie udało się to jednak nikomu aż do chwili, w której jawnym tekstem ogłosił rzecz sam autor.

Planeta z uszami

Na pierwszy rzut oka w odkryciu Galileusza nie było sensacji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną