szukaj
Źródła najstarszego zawodu świata
Mięso za seks
Czy wśród szympansów występuje zjawisko prostytucji? Uczeni prowadzą w tej kwestii pouczający dialog.
Prostytucja wśród szympansów jest możliwa, ale wcale nie tak pewna jak u ludzi.
EAST NEWS

Prostytucja wśród szympansów jest możliwa, ale wcale nie tak pewna jak u ludzi.

Ktoś na pewno kłamie. Albo mężczyźni, albo kobiety. W psychologicznych ankietach, w których pada pytanie o liczbę dotychczasowych partnerów seksualnych, zawsze pojawia się dziwna rozbieżność: panowie deklarują ich więcej niż panie. Matematycznie to niemożliwe – kobiet jest przecież tyle samo co mężczyzn. Kto mija się z prawdą?

Wyjaśnień tego ankietowego fenomenu jest kilka. Jedna z hipotez kieruje podejrzenie na mężczyzn – bo wyolbrzymianie własnych osiągnięć, w tym również seksualnych, to przecież bardzo samcza cecha. Ale z drugiej strony, może to kobiety zaniżają liczbę partnerów – wszak niewieścia cnotliwość jest w cenie w wielu kulturach. Albo też każda płeć inaczej rozumie pojęcie partner seksualny…

Istnieje jeszcze jedno wytłumaczenie tego zjawiska – zaproponowane m.in. przez Devona Brewera, profesora antropologii z University of Washington. Jego zdaniem ankiety nie uwzględniają zjawiska prostytucji. Tymczasem tylko jedna z przedstawicielek tej profesji potrafi mieć kilkuset klientów rocznie. A ponieważ zjawisko męskiej prostytucji jest niewielkie, zatem rozbieżności w ankietach miałyby dobre wyjaśnienie.

Wskazuje na to również fakt, że prostytucja obecna jest w każdej ludzkiej kulturze. Trudni się nią nawet do kilku procent kobiet w danej populacji. W Polsce pań parających się nierządem mamy ok. 20 tys., w USA jest kilkaset tysięcy. W samym tylko Tokio, jednym z najbardziej sprostytuowanych miast świata, kobiet lekkich obyczajów może być nawet 150 tys.

Skąd bierze się tak ogromna podaż usług seksualnych? Zgodnie z podejściem biologiczno-ewolucyjnym, zachowania samic i samców (czy to ludzkich, małpich czy szczurzych) zdeterminowane są przez podstawowy konflikt interesów: samica inwestuje w urodzenie i opiekę nad potomstwem nieporównanie więcej niż samiec. Ona uważnie wybiera partnerów, on natomiast ma naturalną skłonność do skakania z kwiatka na kwiatek. A najłatwiejszym sposobem zapewnienia sobie dostępu do partnerek seksualnych jest zakup ich usług. Zwłaszcza dla mężczyzn, którzy nie grzeszą urodą, inteligencją czy innymi przymiotami cenionymi przez kobiety. One z kolei mogą w ten sposób, w ekstremalnych sytuacjach, chronić swoje życie lub bliskich. W trakcie wojen seks staje się jednym z niewielu towarów, które można wymienić np. na żywność czy ochronę. Oczywiście, w tego typu sytuacjach kobiety w dramatyczny sposób zmuszane są do prostytucji.

Jest ona także sposobem na poprawę warunków życia. Jak pisze David Buss, psycholog ewolucyjny z University of Texas, np. Malajki z Singapuru unikają dzięki temu ciężkiej pracy, przypisanej w ich społeczności kobietom, czyli m.in. zbierania drewna i prania ubrań. Stać je bowiem na wynajęcie kogoś, kto zrobi to za nie. Mogą to być… mężczyźni, jak w afrykańskich plemionach Amhara i Bemba, zatrudniani przez prostytuujące się kobiety. Powody sprzedawania seksu mogą też być czysto merkantylne i trudne do wytłumaczenia ciężką sytuacją kobiet. W Polsce świadczy o tym choćby zjawisko tzw. galerianek. Duży popyt ze strony mężczyzn na usługi seksualne powoduje, że ich sprzedaż może dawać szybki i łatwy zarobek.

Zawód jeszcze starszy?

Czy powszechność występowania prostytucji dowodzi, iż jest ona równie stara jak nasz gatunek? Czy mamy rzeczywiście do czynienia z najstarszym zawodem świata? A może jeszcze starszym, bo coś podobnego robią zwierzęta, w tym nasi najbliżsi małpi kuzyni? Oczywiście, uczeni nie szukają prostytuujących się goryli, żuków czy myszy, ponieważ używanie takiego pojęcia byłoby nieuprawnioną antropomorfizacją. Analizują natomiast zachowania, w których seks staje się czymś w rodzaju towaru na biologicznym rynku, podlegającego wymianie np. na jedzenie.

Problem w tym, że tego typu zachowania zaobserwowano niemal wyłącznie u... owadów, u których smaczny kąsek może pozwolić samcowi na zapłodnienie samicy. Uczeni, trochę romantycznie, nazywają tego typu prezenty podarunkami ślubnymi (ang. nuptial gifts). Samce owadów stosują tę taktykę z kilku powodów – większy podarunek świadczy, że jego ofiarodawca jest lepszym materiałem na dawcę genów. Dzięki wartościowemu podarunkowi inwestuje też w potomstwo, bo złożenie jaj to dla samicy spory wydatek energetyczny. Jej obdarowanie może okazać się również najlepszym sposobem na uniknięcie… śmierci. Gdy partnerka zajmie się pochłanianiem prezentu, będzie czas na kopulację, a później ucieczkę, by nie zostać pożartym przez oblubienicę. Oczywiście dotyczy to tylko gatunków uprawiających miłosny kanibalizm (patrz: POLITYKA 29).

Nietrudno zatem wyobrazić sobie ekscytację uczonych, gdy w latach 70. ubiegłego wieku w prasie naukowej zaczęły pojawiać się doniesienia o podarunkach ślubnych u nieporównanie bliższych nam ewolucyjnie istot – szympansów pospolitych. Pierwsze obserwacje mówiły jedynie o tym, że grupa samców ma większą ochotę na polowanie – a ofiarami szympansów są przede wszystkim inne małpy, głównie gerezy rude – gdy w pobliżu znajdzie się samica w rui. Kolejne publikacje pozwalały na wysnucie jeszcze ciekawszych wniosków – samice chętniej kopulowały z samcami, które chwilę wcześniej oddały im smakowity kąsek z upolowanej zwierzyny.

Z polowaniami i jedzeniem mięsa przez szympansy nauka ma pewien kłopot. Nasi kuzyni ewidentnie lubią ten rodzaj pożywienia, ale procentowo nie stanowi on istotnego składnika ich diety, w której dominują owoce i zielone części roślin. Dlaczego zatem poświęcają sporo energii i ryzykują zranienie, łapiąc m.in. gerezy? Czy chodzi o obfitość białka i mikroelementów w mięsie, których nie jest w stanie dostarczyć wegetariańska dieta? – Tego nadal nie wiemy, ale niewątpliwie szympansy gotowe są wiele zrobić dla zdobycia mięsa – przyznaje prof. Richard Wrangham z Harvard University, jeden z najwybitniejszych badaczy życia tych małp.

A może ich polowania nie są sposobem na zdobycie pokarmu, tylko uwodzenie samic? Hipoteza „mięso za seks” zyskała w ciągu ostatnich kilkunastu lat spore powodzenie i na trwałe zagościła w literaturze naukowej oraz popularyzujących ją publikacjach, jak choćby książka „O pochodzeniu cnoty” Matta Ridleya, opisująca powstanie ludzkiej moralności. Gdy zatem w ubiegłym roku prof. Claude Lovejoy, znany antropolog z Kent State University, opublikował pracę na temat naszego wymarłego przodka (lub kuzyna) ardipiteka, zasugerował w niej, iż podobnie jak szympansy samce gatunku Ardipithecus ramidus mogły kupować seks za mięso lub owoce.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj