szukaj
Mózg - internetowa wyszukiwarka
Krytyka pustego rozumu
Czy internet sprawia, że odwróceniu ulega intelektualna ewolucja naszego gatunku?
PantherMedia

Czy internet sprawia, że odwróceniu ulega intelektualna ewolucja naszego gatunku?

Głowa w chmurze pojęć

Trudno się zatem dziwić, że młodsze pokolenia mniej chętnie posługują się logicznym ciągiem rozumowania od A do B, przestawiając się na tzw. myślenie asocjacyjne – czyli budowania w umyśle chmury pojęć (A, B, C, F), mniej lub bardziej logicznie ze sobą powiązanych. Mózgi użytkowników sieci przypominają coraz bardziej biologiczne odpowiedniki wyszukiwarki Google, które po wpisaniu weń określonych haseł wyrzucają listę wyników z jedną czy dwiema linijkami wyjaśnienia przy każdym skojarzeniu. Surfując godzinami po Internecie, trenujemy mózg do takiego właśnie działania. I powierzchowności. Płycizna myślenia staje się podstawowym stylem funkcjonowania w świecie. „Wszystko jedno, czy jestem przed komputerem, czy nie, mój mózg oczekuje, że będę mu dostarczał informacji w cząstkach – tak jak to robi sieć” konkluduje Nicholas Carr. Mózg wygasza inne umiejętności, takie jak choćby długotrwałe skupienie nad linearnym tekstem. Stąd u młodszych pokoleń zasadnicze problemy z przebrnięciem przez dwa tomy „Czarodziejskiej góry” Tomasza Manna.

Nicholas Carr, który w celu napisania „Płycizn” na dwa lata odciął się właściwie od Internetu, zaszywając w domku w Górach Skalistych, przyznaje, że przed cyfrowym Lewiatanem nie ma ucieczki. Blogerzy i dziennikarze, z którymi rozmawiał Carr, zdają sobie sprawę, że musieli coś poświęcić – na przykład umiejętność przeczytania „Wojny i pokoju” Tołstoja, ale w zamian uzyskali możliwość błyskawicznego przeszukiwania ton informacji i szybkiego ich kategoryzowania. Zyski przeważają nad kosztami i nikt nie chciałby wrócić do poprzedniego stanu.

Książka Carra, podobnie jak jego poprzednie publikacje, wywołała w USA gorącą dyskusję, która wyszła poza wąską grupę badaczy sieci, angażując licznych publicystów i prestiżowe tytuły prasowe.

Według pisarza i inwestora Raya Kurtz-weila, pesymizm „Płycizn” jest przesadzony: „Nigdy jeszcze w historii ludzkości tak wiele osób nie było zaangażowanych w opracowywanie nowych wynalazków i idei. Dzięki Internetowi, tej uniwersalnej bazie wiedzy” – mówił na łamach „Businessweek”. To jeden z głosów grupy tzw. pozytywistów, do których zalicza się również inny badacz sieci Clay Shirky. Przypomina on, że w swych dociekaniach Carr pominął sporą grupę osób, które – bez względu na okoliczności – zachowają w przyszłości umiejętności głębokiej koncentracji i pogłębionego myślenia. Taka grupa – nazwijmy ją kulturalną elitą – nadal będzie mogła popychać naszą cywilizację do przodu. Podczas gdy pozostali, których zapewne będzie większość, będą spędzać czas na powierzchownym przeklikiwaniu sieci. Ich zachowanie nie będzie się de facto niczym różniło od stylu życia tych osób, które dziś poświęcają większość wolnego czasu na oglądanie telewizji.

Z kolei socjolog Kevin Kelly twierdzi, że inwazja krótkich i wyrywkowych form pisarskich w Internecie nie jest niczym dziwnym – to po prostu pierwsze medium, w którym taka twórczość ma szansę zaistnieć, a koszt jej wyprodukowania jest minimalny, jeśli nie żaden.

„Płycizny” to jednak książka bardzo ważna. To krytyka rozumu pustego, wielka pochwała humanistycznej wiedzy, umiejętności głębokiego myślenia, syntezy i analizy. Zdaniem Carra, stoimy przed istotną kulturalną i intelektualną zmianą. Skupiony umysł linearny, przyzwyczajony do wielogodzinnych lektur, który dał naszej cywilizacji renesans, oświecenie, rewolucję przemysłową, modernizm w sztuce – odchodzi w przeszłość. Jakie idee przyniesie nam rodzący się właśnie umysł sieciowy?

 

Nicholas Carr (l. 51) – absolwent Harvardu, przez lata redaktor prestiżowego magazynu biznesowego „Harvard Business Review”. Badacz sieci, bloger i publicysta. Autor m.in. książek „Does IT matter?” o wpływie globalnej sieci na działanie przedsiębiorców, „The Big Switch” – o przyszłości sieci jako wielkiej chmury danych. Wydana właśnie w USA książka „Shallows…” (Płycizny) jest rozwinięciem głośnego eseju z 2008 r. „Czy Google sprawia, że jesteśmy głupsi”. Prowadzi swój autorski blog: www. roughtype. com.

Synapsy jak plastelina

Przez lata dogmatem w neurologii było twierdzenie, że mózg raz wykształcony w dzieciństwie u dorosłych już się nie zmienia. Dopiero w latach 80. amerykański neurobiolog Michael Merzenich sformułował tezę, że zmienia się on pod wpływem bodźców, które docierają ze świata. Plastyczność umysłu to sposób, w jaki adaptujemy się do nowych warunków.

Proces ten odbywa się na poziomie neuronów, które mają potrzebę przekazywania impulsów nerwowych. Gdy jakaś grupa neuronów staje się bezczynna (bo np. przestał docierać dotychczasowy bodziec), to zaczynają przekazywać kolejny pobliski mocny bodziec i wiążą się z inną grupą neuronów. Każda fala impulsów nerwowych (związana np. z nową umiejętnością, taką jak obsługa nowego telefonu komórkowego) łączy grupy neuronów w nowe struktury.

Mózg więc niejako rośnie razem z zadaniami, którymi się aktywnie zajmujemy. Im trudniejsze i bardziej złożone zadania, tym więcej nowych połączeń. Zauważono na przykład, że skrzypkowie mają rozwinięte obszary mózgu, które odpowiadają za przetwarzanie impulsów nerwowych pochodzących z dłoni. Mózgi osób piśmiennych i niepiśmiennych różnią się od siebie tym, jak przetwarzają sygnały wizualne, reagują na nie, budują znaczenia i wspomnienia. Różnią się nawet mózgi osób mówiących po włosku i po angielsku. Anglojęzyczni mają bardziej rozwinięte ośrodki rozpoznawania kształtu wyrazów, a to dlatego, że w języku Szekspira większość wyrazów wymawia się inaczej, niż je zapisuje za pomocą liter.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj