szukaj
Rozmowa o małpach, które mają klasę
Niebo bonobo
Rozmowa z Vanessą Woods, dziennikarką i naukowcem, o podróży do kongijskiego jądra ciemności, gdzie żyją niezwykli małpi hipisi
Szympansy bonobo nie tylko rozmiarami różnią się od szympansów zwyczajnych. Są nadzwyczaj łagodne i przyjaźnie nastawione do świata.
Ltshears/Wikipedia

Szympansy bonobo nie tylko rozmiarami różnią się od szympansów zwyczajnych. Są nadzwyczaj łagodne i przyjaźnie nastawione do świata.

Vanessa Woods jeszcze kilka lat temu nie wiedziała, co oznacza słowo 'bonobo'.  Dzisiaj jest  liczącym sie badaczem tego niezwykłego gatunku małp.
Vanessa Woods/Archiwum prywatne

Vanessa Woods jeszcze kilka lat temu nie wiedziała, co oznacza słowo "bonobo". Dzisiaj jest liczącym sie badaczem tego niezwykłego gatunku małp.

Szympansy zwyczajne są mniej tolerancyjne i reagują agresją wobec obcych przedstawicieli własnego gatunku.
Vnessa Woodsa/Archiwum prywatne

Szympansy zwyczajne są mniej tolerancyjne i reagują agresją wobec obcych przedstawicieli własnego gatunku.

Marcin Rotkiewicz: Tytuł pani najnowszej książki - „Bonobo Handshake” (Uścisk dłoni bonobo) - brzmi intrygująco.

Vanessa Woods: Może więc zacznę od wyjaśnienia, jak bonobo ściskają dłonie na powitanie. Otóż wcale tego nie robią, tylko dotykają sobie wzajemnie penisy lub pocierają się łechtaczkami.

Seks zamiast dzień dobry?

Dla nas takie zachowanie ma oczywiście wyłącznie kontekst erotyczny, ale dla bonobo to jedynie społeczny gest.

Kim zatem są bonobo?

Jeszcze kilka lat temu w ogóle nie znałam tego słowa. Ale pewnego dnia mój mąż, Brian Hare, dziś profesor antropologii w Duke University a wówczas początkujący naukowiec zajmujący się zachowaniami szympansów, oznajmił mi, że ruszamy do Afryki badać bonobo. Zaskoczona zapytałam, czy właśnie przerzucił swoje zainteresowania zawodowe na rośliny. Słowo „bonobo” kojarzyło mi się wyłącznie z nazwą jakiegoś egzotycznego drzewa.

Tymczasem to jeden z dwóch gatunków szympansów. Pierwszy, tzw. szympans zwyczajny, żyje w kilku rejonach Afryki. Bonobo, czyli szympans karłowaty, występuje wyłącznie na południe od rzeki Kongo na terenie jednego państwa – Demokratycznej Republiki Konga.

Skąd wzięła jego dziwna nazwa?

Nie wiadomo. Jedni twierdzą, że to pisana z błędem nazwa miasta Bolobo nad rzeką Kongo. Inna wersja głosi, że tak brzmi słowo „przodek” w jednym z afrykańskich języków bantu.

Jak bardzo różnią się między sobą obydwa gatunki szympansów?

Na pierwszy rzut oka wyłącznie drobnymi szczegółami budowy, trudnymi do zauważenia dla niespecjalisty. Bonobo są trochę mniejsze, mają ciemniejszą twarz i zarysowane różowe usta. To, że stanowią odrębny gatunek odkryto dopiero w pierwszej połowie XX w., ale i tak długo były właściwie ignorowane przez naukę. Jednak nie ich wygląd jest najciekawszy, lecz psychika. To ona najbardziej różni obydwa gatunki.

Prof. Frans de Waal, słynny badacz małp, stwierdził kiedyś, że bonobo przypominają komuny hippisów.

Bardzo trafne porównanie.

Czyli „make love not war”?

Właśnie. Seks, również w układach jednopłciowych, jest wśród bonobo na porządku dziennym od najmłodszych lat. I służy m.in. łagodzeniu napięć w grupie. Najwyraźniej przynosi to pożądane skutki, gdyż bonobo są dużo mniej agresywne niż szympansy zwyczajne. Nigdy nie odnotowano choćby jednego zabójstwa dokonanego przez członków jakiegoś stada na osobniku z innej, obcej terytorialnie grupy. Tymczasem u szympansów zwyczajnych żyjących na wolności jest to niemal powszechne zjawisko i w ten sposób eksterminowane są całe społeczności „obcych”. Odbywa się to w ten sposób, że grupa samców patrolujących od czasu do czasu granice własnego terytorium napada na pojedyncze osobniki z sąsiednich stad, którym rzadko udaje się ujść z życiem.

U bonobo nie występuje też dzieciobójstwo, stosowane przez szympansy zwyczajne jako strategia eliminowania genów konkurentów. Powiedziałabym wręcz, że dla szympansów karłowatych dzieci są niemal święte. Małemu bonobo wolno zrobić wręcz wszystko, włącznie z zabraniem smakowitego kąska dorosłemu samcowi. U drugiego gatunku tych małp było by to niemożliwe. Kolejna istotna różnica polega na tym, że w stadach bonobo rządzą koalicje samic a nie samców i dzięki temu nie ma np. silnej hierarchii.

Skąd się biorą tak odmienne zachowania? Przecież obydwa gatunki szympansów są ze sobą bardzo blisko spokrewnione.

Nie tylko ze sobą, ale też z nami – zarówno bonobo, jak i szympansy zwyczajne dzielą z człowiekiem 98,7 proc. DNA. Natomiast uczeni są zgodni, że tak odmienne zachowania społeczne zostały najprawdopodobniej ukształtowane przez środowisko. By to wyjaśnić, używam następującego porównania: szympansy zwyczajne przypominają liczną grupkę dzieci walczących o kilka czekoladowych smakołyków zawieszonych na choince. Bonobo to też dzieci, ale żyjące w fabryce czekolady.

Czyli o tym, czy jest się hippisem, czy wojownikiem decyduje dostęp do pożywienia?

Tak. Bonobo żyją w środowisku obfitym w pokarm, przede wszystkim ulubione przez obydwa gatunki małp różne owoce. Tymczasem szympansy zwyczajne zmuszone są przebywać na terenach uboższych w żywność i jeszcze konkurować o nią z gorylami.

Ich samice zabierają dzieci, odłączają się od stada i ruszają samotnie na poszukiwanie jedzenia. Liczna grupa wędrująca razem nie byłaby w stanie się wyżywić. To zaś powoduje, że szympansice nie tworzą silnych więzi między sobą. Natomiast samice bonobo spędzają dużo czasu wspólnie, m.in. żerując. Można nawet powiedzieć, posługując się ludzkimi pojęciami, że są bliskimi przyjaciółkami.

Wśród bonobo naprawdę w ogóle nie występuje agresja i przemoc?

Występuje, ale znacznie mniejszej skali. Np. samice stosują ją przeciwko męskim osobnikom próbującym zdominować całą grupę.

Pani książka w sporej części stanowi pasjonujący zapis niezwykłej podróży do Konga, ale jej początków nie wspomina pani zbyt dobrze.

To prawda, „Bonobo Handshake” zaczyna się od opisu, jak leżę w nocy w hotelu w Paryżu, gdzie przesiadaliśmy się na samolot do stolicy Konga, Kinszasy. Jestem cała zlana zimnym potem i nie mogę zasnąć. A obok mnie smacznie śpi mój mąż. Szczerze go wtedy znienawidziłam za tę podróż.

Naprawdę?

Strasznie, ale to potwornie się bałam. Kiedy Brian po raz pierwszy powiedział mi, że jedziemy na kilka miesięcy do Demokratycznej Republiki Konga, prawie nic nie wiedziałam o tym kraju. Zaczęłam więc czytać i moje przerażenia rosło z dnia na dzień. To państwo zostało dotknięte wyjątkowo krwawymi wojnami domowymi i stanowi jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc na Ziemi. Swoje brudne interesy rozgrywają tam kraje sąsiednie, wielkie mocarstwa i potężne korporacje. Toczy się bowiem bezwzględna walka o wielkie bogactwa mineralne, które okazały się, paradoksalnie, straszliwym nieszczęściem tego kraju. W Kongu oprócz złóż złota, srebra czy diamentów znajduje się aż 70 proc. światowych zasobów koltanu - minerału, na który cały czas rośnie popyt z powodu szerokiego zastosowania w elektronice. Bardzo prawdopodobne, że w twojej i mojej komórce jest właśnie koltan z Konga.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj