szukaj
O bardzo ważnym narządzie żucia
Porzuć żucie i zgrzytanie
Ciągłe zaciskanie zębów może prowadzić do bólów kręgosłupa, głowy, a nawet nóg. Za to w niczym nie pomoże.
Zaciskanie zębów i zgrzytanie nimi jest wynikiem zwyrodnień w stawie skroniowo-żuchwowym.
stuartpilbrow/Flickr CC by SA

Zaciskanie zębów i zgrzytanie nimi jest wynikiem zwyrodnień w stawie skroniowo-żuchwowym.

Staw skroniowo-żuchwowy. Na powiększeniu uwidoczniony mięsień skroniowy, kłykieć i głowa żuchwy.
Alamy/BEW

Staw skroniowo-żuchwowy. Na powiększeniu uwidoczniony mięsień skroniowy, kłykieć i głowa żuchwy.

Depresja, rozpieranie policzków, paniczny strach przed złamaniem żuchwy – z takimi dolegliwościami prędzej można trafić do gabinetu psychiatry niż na fotel stomatologa. Ale prof. Maria Kleinrok, założycielka Pracowni Zaburzeń Czynnościowych Narządu Żucia w Lublinie, pomaga takim właśnie pacjentom. – Sama kiedyś nie przypuszczałam, że jednym ze źródeł długotrwałej sztywności karku, bólów kręgosłupa, zespołu niespokojnych nóg mogą być nieprawidłowości w stawach skroniowo-żuchwowych – wyznaje profesor, która w latach 1975–2002 kierowała Katedrą i Zakładem Protetyki Stomatologicznej Akademii Medycznej w Lublinie. Zainteresował ją wtedy związek między zaburzeniami w tym stawie (wywołanymi przemieszczeniem krążka stawowego) a rozmaitymi dolegliwościami, które nastręczają problemów lekarzom wielu innych specjalności: neurologom, laryngologom, kardiologom, ortopedom, internistom. Ich źródłem bywają nieuświadomione zaburzenia narządu żucia. Mało kto wpada na ten trop.

Zaciskane zęby

Halina Kuca, okulistka ze Skarżyska Kamiennej, przez dwa lata skarżyła się na regularne bóle głowy, drętwienie policzka, pogorszenie słuchu. Neurolodzy i laryngolodzy dokładnie ją zbadali, lecz nie wyjaśnili, co jest przyczyną uporczywych dolegliwości. Dopiero gdy we wrześniu 2009 r. dr Kuca trafiła do prof. Kleinrok, okazało się, że wszystkiemu winne są przemieszczone krążki w stawach skroniowo-żuchwowych (można tę nieprawidłowość porównać do wypadającego dysku w kręgosłupie), które podczas silnego zaciskania zębów uciskały okoliczne nerwy.

Kuracja doprowadziła do częściowego ustąpienia dolegliwości. – Teraz nie rozstaję się ze specjalną akrylową szyną na zębach, która pomaga utrzymywać żuchwę w prawidłowym położeniu – opowiada lekarka. Sama złapała się na tym, że podczas trudniejszych operacji i stresu podświadomie mocniej zaciska zęby, czego robić nie powinna. To właśnie zbyt silne napięcie mięśni twarzy, zgrzytanie i dociskanie zębów zmienia położenie stawów skroniowo-żuchwowych i może wywoływać dolegliwości odczuwane w zupełnie innych okolicach ciała. – Ucisk daje o sobie znać w miejscach nieraz odległych, ponieważ nerw trójdzielny unerwiający narząd żucia łączy się z korzeniami nerwowymi w obrębie kręgosłupa szyjnego – wyjaśnia profesor.

Pani Ewa z Mielca (32 lata) ponad rok poszukiwała pomocy, by wyleczyć zaburzenia czucia w rękach i bolesne skurcze mięśni, które nie dawały jej spać – ale efekt tej wędrówki po rozmaitych gabinetach był marny, dopóki nie okazało się, że napięcie twarzy podczas wielogodzinnej pracy przy komputerze doprowadza do przemieszczenia krążków w stawach skroniowo-żuchwowych.

To już 15 miesiąc kuracji, kiedy noszę szynę i uczę się relaksacji – opowiada pacjentka. Nie chce ujawniać swoich personaliów, bo doświadczenie nauczyło ją, że lepiej nie uchodzić za hipochondryczkę. Spotkała wielu specjalistów, którzy bagatelizowali jej dolegliwości nie mogąc znaleźć w układzie nerwowym żadnej uchwytnej anomalii. – Niektórzy znacząco pukali się w czoło – żali się.

Prof. Kleinrok to podejście lekarzy smuci, choć nie dziwi. Miała już wystarczająco wiele spotkań z różnymi specjalistami, którzy początkowo wątpili w jej obserwacje, ale po zapoznaniu się z wynikami badań i wysłuchaniu historii pacjentów zmieniali zdanie. Odtąd – po wyczerpaniu wszystkich klasycznych sposobów ustalenia przyczyny uciążliwych bólów ręki, krzyża lub głowy – konsultują cięższe przypadki ze stomatologami z pracowni zaburzeń czynnościowych, które w ostatnich latach powstały w uczelniach medycznych. Wciąż jednak postępują tak nieliczni.

Czy to choroba?

Zaburzenia w stawach szczękowo-żuchwowych nie są ujęte w żadnym wykazie chorób finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Małgorzata Teluk, która również boryka się od kilku lat z tym problemem, początkowo nie mogła uwierzyć, gdy w publicznej poradni za szyny akrylowe zażądano od niej kilkaset złotych. – Doradzono mi tylko tyle, abym w tej sprawie interweniowała u rzecznika praw chorych – opowiada.

Prof. Stanisław Majewski, krajowy konsultant w dziedzinie protetyki stomatologicznej, rozkłada ręce: – Wiele lat staram się o to, aby Fundusz przestał traktować te problemy jak fanaberię porównywalną z usuwaniem zmarszczek. To, co dziś finansuje NFZ w zakresie protetyki, przypomina średniowiecze. Państwo refunduje jedynie najprymitywniejsze protezy, przysługujące pacjentom bez co najmniej pięciu zębów. – Są tacy, którzy nie mają tylko czterech, więc opłaca się im wyrwać zdrowy ząb, żeby dostać protezę – mówi prof. Majewski. Ale i tak założenie takiej protezy jest wbrew standardom i gdyby student na egzaminie wybrał taką metodę leczenia, dostałby dwóję. – Mimo to w rozmowach z Funduszem czuję się bezsilny – wyznaje krajowy konsultant.

Pani Małgorzata Teluk zabrała się za tworzenie stowarzyszenia pacjentów z problemami w stawach skroniowo-żuchowych. Chce udowodnić, że boryka się z nimi wiele osób, choć skala zjawiska nie została dotąd oszacowana. Na forach internetowych zamieściła adres stowarzyszeniessz@o2.pl, z nadzieją, że odezwą się do niej inni i wspólnie przekonają NFZ, że ich chorobę trzeba objąć refundacją. Leczenie przyczynowe jest przecież tańsze niż pobyt pacjenta w szpitalu i kosztowne badania diagnostyczne.

Związek między właściwym położeniem żuchwy a skargami pacjentów na ból zrozumieć trudno. Jak obrazowo mówi prof. Stanisław Majewski, głowa żuchwy nieraz wchodzi do ucha, a neurolodzy lub lekarze ogólni nie wpadną na to, aby odesłać chorego do dentysty. Być może powodem braku komunikacji jest to, że nie ma jeszcze dobrej nazwy dla tego niewątpliwie wąskiego wycinka stomatologii. Nie jest to chirurgia szczękowa ani ortodoncja, która koncentruje się na leczeniu wad zgryzu. Najtrafniej byłoby chyba nazwać tę dyscyplinę ortopedią stomatologiczną.

Problemy, jakie może sprawiać staw skroniowo-żuchwowy, biorą się nie tylko ze stresu, zaciskania zębów, ale też nawykowego obgryzania paznokci lub zbyt długiego żucia gumy („Żucie utrudnia życie”; POLITYKA 3/04). Z kolei nerwowe i nieświadome zgrzytanie zębami, zwane zwyczajowo bruksizmem – prowadzi do wzmożonego napięcia mięśni głowy i karku, które przez system powięzi oraz gałęzie nerwowe przenosi się wzdłuż kręgosłupa na okolice barków, klatki piersiowej, krzyża, docierając nawet do stawów skokowych.

Jest coś jeszcze: źle dopasowane korony zębowe, mosty i protezy, które mogą zbyt daleko cofać żuchwę. Prof. Maria Kleinrok leczyła mężczyznę, który wiele lat cierpiał na bezsenność, bo przesunięta w tył żuchwa sprzyjała zapadaniu języka wywołując duszność. Co ciekawe, chory przez kilka miesięcy szukał bezskutecznie pomocy u psychiatry, do którego zgłosił się z dręczącą go obawą, że żuchwa może mu przykleić się do kręgosłupa. Nie pomogli również inni specjaliści, próbujący wyjaśnić powód sztywności karku, napadów bicia serca i duszności. Dopiero na fotelu stomatologicznym okazało się, że w wyniku ruchowej koordynacji żuchwowo-językowej mężczyzna nie mógł wciągnąć powietrza do płuc, ponieważ nasada języka zatykała mu cieśń gardła. A sztywność karku była wymuszona pochyleniem głowy, bo tylko w tej pozycji żuchwa automatycznie wysuwała się do przodu. Organizm sam ratował się przed występowaniem dramatycznych objawów.

Relaksacja i edukacja

Leczenie dysfunkcji narządu żucia i przeciążeń w stawach skroniowo-żuchwowych to nie tylko stosowanie szyn zgryzowych (wykonanych z silikonu lub akrylu), lecz przede wszystkim żmudny trening relaksacyjny i niezwykle ważna edukacja chorego. Trzeba nauczyć się radzić sobie ze stresem i umieć rozluźniać mięśnie twarzy, a najlepiej cały organizm. – Do szyny trudno się przyzwyczaić, ale dziś wyjmuję ją tylko podczas posiłków – opowiada Halina Kuca. – Wciąż muszę się pilnować, aby w sytuacjach stresowych nie dociskać zębów.

Wielu uważnych stomatologów i ortodontów – którzy korygują wady zgryzu u dzieci – zwraca uwagę na prawidłowe zagryzanie zębów od najwcześniejszych lat. Ale nie jest regułą, by przy okazji uwrażliwiali dorosłych na złe nawyki powstałe w dzieciństwie. Dlatego większość rodziców i nauczycieli kompletnie bagatelizuje emocje, które towarzyszą dzieciom podczas spędzania czasu przy komputerach i telefonach komórkowych. Kiedyś podczas odrabiania lekcji częściej obgryzano ołówki lub paznokcie; dziś, do tych fatalnych sposobów odreagowywania stresu doszła guma do żucia i ekscytujące gry komputerowe wymagające wzmożonej koncentracji.

Pierwszym objawem świadczącym o przemieszczeniu krążków stawowych – co samemu można poczuć, a nawet usłyszeć – są trzaski podczas ruchów żuchwy oraz ograniczona możliwość jej opuszczania. Za kilka lub kilkanaście lat skutkiem tej niefrasobliwości mogą być bóle, które trudno będzie wyleczyć, jeśli nikomu nie przyjdzie do głowy, skąd się wzięły.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj