Ciemna strona psychoterapii. Czy psychologowie to pseudonaukowcy?
Kapłani kultu cargo
Rozmowa z dr. Tomaszem Witkowskim o ciemnych i niebezpiecznych stronach psychologii i psychoterapii.
„Psychologia często tylko naśladuje metodologię dyscyplin przyrodniczych i i nie przyczynia się do rozwiązywania realnych problemów.”
Maciej Kulczyński/Reporter

„Psychologia często tylko naśladuje metodologię dyscyplin przyrodniczych i i nie przyczynia się do rozwiązywania realnych problemów.”

Delfinoterapia nie jest ani skuteczna w leczeniu autyzmu - i wielu innych chorób - ani bezpieczna. To jedynie dochodowy biznes. Na zdjęciu Orlando Sea World Dolphins.
Fred Hsu/Wikipedia

Delfinoterapia nie jest ani skuteczna w leczeniu autyzmu - i wielu innych chorób - ani bezpieczna. To jedynie dochodowy biznes. Na zdjęciu Orlando Sea World Dolphins.

[Wywiad ukazał się w POLITYCE 23 kwietnia 2013 roku]

Marcin Rotkiewicz: – Znów idzie pan na wojnę z psychologami?
Tomasz Witkowski: – Wojną bym tego nie nazwał, tylko gruntowną krytyką.

Bardzo ostrą. Właśnie ukazał się drugi tom pańskiej książki „Zakazana psychologia” i już we wstępie porównuje pan psychologów do kapłanów „kultu cargo”, czyli szamanów wierzących w bzdury.
Określenie to zapożyczyłem od nieżyjącego już słynnego amerykańskiego fizyka i noblisty Richarda Feynmana. W 1974 r. wygłosił on wykład, w którym nauki społeczne – a psychologię i pedagogikę w szczególności – porównał do kultu cargo z wysp południowego Pacyfiku. Otóż tubylcza ludność, szczególnie podczas drugiej wojny światowej, obserwowała wojskowe samoloty przywożące najrozmaitsze dobra niezbędne dla powstających tam baz. Tubylcy szybko doszli do przekonania, że latające maszyny są darem od bogów i zaczęli sami budować atrapy pasów startowych, wież kontrolnych, radiostacji, a nawet samolotów z dostępnych im materiałów, czyli głównie drewna i wikliny. Wierzyli (i nadal wierzą), że w wyniku tych zabiegów znów przylecą maszyny wypełnione pożądanymi dobrami. Kult miał swoich kapłanów, a tubylcy ochoczo budowali „lotniczą infrastrukturę”.

Jaki to ma związek z psychologią?
Nauki społeczne, w tym psychologia, często tylko naśladują metodologię dyscyplin przyrodniczych – np. fizyki, chemii czy biologii. Przedstawiciele nauk społecznych gromadzą dane, projektują badania i często wydaje im się, że uprawiają poważną naukę. Tymczasem w wielu przypadkach budują tylko atrapy. Główny zarzut Feynmana był bowiem taki, że niewiele z tych nauk, poza produkcją teorii i publikacji, wynika. Że psychologia nie przyczynia się do rozwiązywania realnych problemów, np. przestępczości, obniżającego się poziomu edukacji, wzrastającej liczby samobójstw itp.

Mocno i chyba przesadnie powiedziane. Zgadza się pan z Feynmanem?
W znacznej mierze, chociaż na końcu mojej nowej książki umieściłem rozdział w formie listu do tego wybitnego fizyka. Podaję w nim przykłady pozytywnych i praktycznych osiągnięć psychologii, rozwiązujących wiele naszych problemów. Np. trzecie światło stop w samochodach to pomysł właśnie psychologa, przetestowany w amerykańskich taksówkach zgodnie z rygorami nauk empirycznych. Dwóch innych amerykańskich psychologów opracowało trening dla pilotów samolotów (tzw. CRM), który znacznie ograniczył błędy załóg – jest on dziś obowiązkowym elementem szkolenia w 185 krajach. Nie tylko zresztą w lotnictwie. Za sprawą tylko tych dwóch „wynalazków” udało się ocalić tysiące istnień ludzkich.

Zaś dzięki podjęciu badań w ramach podejścia evidence based (postępowania, m.in. w medycynie, opartego na najlepszych dostępnych dowodach naukowych – red.) nad skutecznością różnych rodzajów psychoterapii dowiedzieliśmy się, że terapia poznawczo-behawioralna rzeczywiście pomaga ludziom w odróżnieniu od wielu innych nurtów, np. tych czerpiących pełnymi garściami z freudowskiej psychoanalizy.

To może nie jest z psychologią tak źle?
Niestety jest. Jeśli weźmie się pod uwagę rosnącą liczbę psychologów i psychoterapeutów, produkowanych publikacji, to sukcesy okażą się skromne, a liczba działań mających charakter rytualny – ogromna. Co mnie samego mocno zaskoczyło, kiedy zacząłem przed kilku laty pisać pierwszy tom „Zakazanej psychologii”.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj