szukaj
Niemcy stawiają świat na głowie. Rezygnują z atomu, węgla, gazu i ropy
Energiewende
„Wende” to po niemiecku zwrot, gruntowna zmiana istniejącego stanu rzeczy. Tego właśnie dokonują tysiące niemieckich naukowców i inżynierów – a także całe społeczeństwo niemieckie. Celem jest całkowita energetyczna czystość.
Park solarny w Thüngen niedaleko Monachium. Moc 19 megawatów.
Oh Weh/Wikipedia

Park solarny w Thüngen niedaleko Monachium. Moc 19 megawatów.

Elektownia wiatrowa w Siegbach. Montaż rotora.
Mainowa/Materiały prasowe

Elektownia wiatrowa w Siegbach. Montaż rotora.

Od lat Niemcy są w awangardzie państw troszczących się o środowisko. Wpływy – i poglądy – tzw. zielonych na codzienne życie Niemców i na politykę niemiecką zawsze były duże. Stąd Niemcy zawsze podpisywały się pod wszelkimi inicjatywami, które zmierzały do tego, by minimalizować zgubny wpływ cywilizacji – i jej przemysłu – na świat; na przykład, by ograniczać oddziaływanie gazów cieplarnianych na ziemską atmosferę i ziemski klimat. Przełom nastąpił jednak dwa lata temu, po katastrofie elektrowni jądrowej Fukuszima w Japonii. To wtedy Angela Merkel i jej doradcy powiedzieli – dość! Dalej się tak nie da.

W kilka dni po katastrofie rząd niemiecki ogłosił słynne moratorium jądrowe, a więc zapowiedział natychmiastowe zamknięcie ośmiu najstarszych elektrowni jądrowych, a także ogłosił, że do 2022 r. zamkniętych zostanie kolejnych dziewięć. Czyli wszystkie, nawet te całkiem nowoczesne. Za dziewięć lat w Niemczech nie będzie żadnej czynnej elektrowni jądrowej, chociaż  realizowały one aż 25 proc. zapotrzebowania energetycznego kraju. Mało tego, siłownie korzystające z węgla, gazu i ropy też będą wycofywane, systematycznie, jedna za drugą. W końcu, w 2050 r. aż 80 proc. energii dla tego wysoko uprzemysłowionego i ludnego (80 mln) państwa będzie pozyskiwane ze źródeł odnawialnych, głownie słońca i wiatru. W ten sposób Niemcy przyczynią się do ograniczenia niekorzystnego wpływu energetyki na środowisko. Zdobędą też – po wsze czasy – nowe, odnawialne źródła energii  Teraz jeszcze brzmi to jak bajka, ale...

Kto jak nie Niemcy?

Ta deklaracja wywołała szok na całym świecie. Pojawiło się wiele głosów sceptycznych; że to decyzja polityczna, że jeszcze wiele się może zmienić i być może Niemcy będą zmuszone zrewidować swoje plany. Czy była to decyzja polityczna czy nie, wcale nie zmienia to faktu, że została podjęta, poza tym Niemcy wcale się z niej nie wycofują, a wręcz przeciwnie – robią wszystko, by swój cel zrealizować i wiele wskazuje na to, że im się uda. Obecnie są absolutnym światowym liderem w wykorzystaniu odnawialnych źródeł energii. Wystarczy przytoczyć dane dotyczące mocy zainstalowanych instalacji fotowoltaicznych, czyli tych które zamieniają energię słoneczną w energię elektryczną. W 2012 r. moc niemieckich instalacji solarnych wynosiła 32 509 MW. Roczny przyrost mocy paneli solarnych oszacowano na ok. 30 proc.

Drugie na świecie państwo to Włochy (trzecie - Chiny). Ale moc włoska to 16 tys. MW, a chińska – zaledwie 8 tys. MW. Obecnie  jedna czwarta zapotrzebowania energetycznego Niemiec jest pokrywana ze źródeł odnawialnych, czyli ze słońca, wiatru, wody (hydroelektrownie), spalania biomasy itd. Do roku 2020 ma to być 35 proc., a do 2050 wskaźnik ten ma wynosić wspomniane 80 proc. Od kilku lat na inwestycje spod znaku „Energiewende” Niemcy przeznaczają ok. 2 mld euro rocznie. Tyle przeznacza się na gotowe i pracujące systemy, znacznie więcej na badania, które mają zieloną energetykę przestawić na nowy, wyższy poziom. Wstępnie szacuje się, że całe to niemieckie wyjście z brudnych technologii będzie kosztować kraj za Odrą sporo ponad bilion euro.

Obecnie wiemy już – mówi dr Andreas Kreimeyer, szef departamentu badań  koncernu BASF – że ludzi na świecie  znacznie przybędzie, więc zapotrzebowanie na energię zwiększy się do 2050 r. o około 50 proc. Co najmniej, bo pojawią się też nowe wschodzące rynki, które będą konsumować więcej niż średnia. Bezpieczne, dostępne i przyjazne środowisku źródła energii stają się więc sprawą światowej wagi. To brzmi jak truizm, ale jeśli wsłuchać się w dyskusje prowadzone dziś w całych Niemczech, wcale takim truizmem nie jest.

Czytaj także

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj