Dlaczego placebo działa, a homeopatia ma coraz więcej zwolenników?
Leczenie znaczeniem
Wiele metod terapeutycznych, szczególnie tych praktykowanych przez domorosłych uzdrowicieli, swoje działanie zawdzięcza efektowi placebo. Naukowcy usiłują wyjaśnić to zjawisko.
Leczenie środkami homeopatycznymi nie przewyższa skutecznością efektu placebo, ale to nie znaczy, że nie działa w ogóle.
Rüdiger Rebmann/PantherMedia

Leczenie środkami homeopatycznymi nie przewyższa skutecznością efektu placebo, ale to nie znaczy, że nie działa w ogóle.

Placebo, rozumiane jako substancja, samo w sobie efektu placebo nie wywołuje, ponieważ z definicji jest obojętne i nie daje żadnej odpowiedzi organizmu.
Piotr Socha/Polityka

Placebo, rozumiane jako substancja, samo w sobie efektu placebo nie wywołuje, ponieważ z definicji jest obojętne i nie daje żadnej odpowiedzi organizmu.

[Artykuł ukazał się w tygodniku POLITYKA 11 sierpnia 2013 roku]

W kwietniu tego roku Sąd Okręgowy dla Warszawy Pragi uznał redaktora portalu Racjonalista.pl winnym zniesławienia homeopaty i skazał go na karę grzywny (obecnie skazany odwołuje się od wyroku). Zniesławienie miało polegać na publikacji dwóch pism interwencyjnych. Pierwsze dotyczyło faktu, że stosując metody homeopatyczne, posługiwał się w kontaktach z pacjentami stopniem naukowym doktora medycyny, który zresztą posiadał. W drugim piśmie, skierowanym do okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej, skazany postulował wszczęcie postępowania w tej sprawie, ponieważ zgodnie z art. 57 Kodeksu Etyki Lekarskiej „lekarz nie może posługiwać się metodami uznanymi przez naukę za szkodliwe lub bezwartościowe”.

Tym z czytelników, którzy nie wiedzą, co zawierają specyfiki homeopatyczne, wyjaśniamy: najczęściej jest to cukier z niewielkim dodatkiem rozpuszczalnika (alkoholu). Skąd więc to uznanie homeopatii przez niektórych lekarzy i pacjentów? Oraz sędziów?

Jak działa homeopatia?

Wedle zwolenników homeopatii owe leki to specyfiki specjalnie przygotowane i indywidualnie dobrane do objawów i pacjenta. Dodatkowo opatrzone przebogatym opisem zarówno sposobu ich otrzymania, jak i działania. W skrócie: główna zasada homeopatii sprowadza się do przekonania, że dla wyleczenia konkretnej choroby należy podać cierpiącemu substancję, która u zdrowej osoby ów objaw wywoła – jest to zasada similia similibus curentur, czyli podobne leczy się podobnym.

Farmakopea homeopatyczna (biblia homeopatów) zawiera opis substancji sklasyfikowanych ze względu na efekt, jaki wywołują u stosujących je ochotników. Co ciekawe, objawy te są „doświadczane” nawet przez kilka kolejnych dni po zażyciu i skrupulatnie zapisywane, by następnie posłużyć jako wzorzec do doboru substancji leczniczej. Ale właściwa substancja to nie wszystko – należy ją jeszcze odpowiednio przygotować, czyli rozcieńczyć i powytrząsać. Oczywiście, nie tak zwyczajnie, lecz wedle specjalnych zasad. A więc do części substancji wyjściowej dodaje się wielokrotnie więcej części rozpuszczalnika i potrząsa mieszaniną określoną liczbę razy. Następnie do części tej mieszaniny znowu dodaje się rozpuszczalnik i wytrząsa. Ten proces, powtarzany wielokrotnie, homeopaci nazywają potencjalizacją. I tu napotykamy paradoks: zamiast spodziewanego pozytywnego związku między wielkością dawki substancji leczniczej i uzyskiwanym efektem, w homeopatii jest na odwrót – im mniej tej substancji w leku, tym mocniejsze jego działanie.

Jak to możliwe, że roztwór, w którym wskutek wielokrotnego rozcieńczania nie ma nawet jednej cząsteczki substancji aktywnej, wykazuje jakiekolwiek właściwości lecznicze? Ano – jak twierdzą homeopaci – dzięki unikatowej właściwości wody, a dokładnie jej pamięci. W tej dziedzinie najbardziej znanym naukowcem, na którego się powołują, jest Francuz prof. Jacques Benveniste, który w 1988 r. opublikował doniesienie dotyczące reakcji komórek układu odporności na homeopatycznie rozcieńczoną substancję. I to nie byle gdzie – w prestiżowym tygodniku naukowym „Nature”! Skrót tego artykułu został przyjęty do druku z bardzo poważnymi zastrzeżeniami, że jego pełna wersja może się ukazać dopiero po zweryfikowaniu opisanego wyniku przez niezależne laboratoria, w kontrolowanych warunkach, z zachowaniem zasady ślepej próby. Jak łatwo się domyślić, nigdy się to nie udało, a sam Benveniste za swoje badania został „uhonorowany” nagrodą Ig Nobla (takim antynoblem), przyznawaną za odkrycia, których „nie da się lub nie powinno się powtarzać”.

Czym jest efekt placebo?

Dlaczego pacjenci i aplikujący im środki homeopatyczne lekarze uparcie twierdzą, że tabletki z cukru, jak również inne metody tzw. medycyny niekonwencjonalnej, są skuteczne? Tajemnica tkwi w sile efektu placebo. Sama jego nazwa pochodzi od łacińskiego placeo – „podobać się” i pierwotnie stanowiła epitet dla czynności podejmowanych przez lekarzy chcących przypodobać się pacjentowi. Amerykanin Eric Mead, z zawodu magik, podał bardzo zgrabną definicję placebo jako „(…) czegoś nieprawdziwego, co zamienia się w coś jak najbardziej prawdziwego tylko dlatego, że ktoś wierzy, że jest prawdziwe”. Oczywiście, naukowcom takie wyjaśnienie nie wystarcza, dlatego pod słowo „wierzy” podkładają kolejne mechanizmy biologiczne, psychologiczne, społeczne czy kulturowe i sprawdzają, które z nich najlepiej wyjaśnia pozytywną reakcję zdrowotną na podanie obojętnej farmakologicznie substancji.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj