Dlaczego placebo działa, a homeopatia ma coraz więcej zwolenników?
Leczenie znaczeniem
Leczenie środkami homeopatycznymi nie przewyższa skutecznością efektu placebo, ale to nie znaczy, że nie działa w ogóle.
Rüdiger Rebmann/PantherMedia

Leczenie środkami homeopatycznymi nie przewyższa skutecznością efektu placebo, ale to nie znaczy, że nie działa w ogóle.

Placebo, rozumiane jako substancja, samo w sobie efektu placebo nie wywołuje, ponieważ z definicji jest obojętne i nie daje żadnej odpowiedzi organizmu.
Piotr Socha/Polityka

Placebo, rozumiane jako substancja, samo w sobie efektu placebo nie wywołuje, ponieważ z definicji jest obojętne i nie daje żadnej odpowiedzi organizmu.

Placebo, rozumiane jako substancja, samo w sobie efektu placebo nie wywołuje, ponieważ z definicji jest obojętne i nie daje żadnej odpowiedzi organizmu. To zaś, co ów korzystny efekt wywołuje, jest przedmiotem badań i dociekań naukowców. Daniel Moerman, wieloletni badacz efektu placebo, profesor emeritus University of Michigan, zaproponował zupełnie inną jego definicję. Według niego, lepszym określeniem placebo jest „reakcja znaczeniowa”, którym to określeniem obejmuje psychiczne i fizjologiczne konsekwencje czynności leczenia. Dzięki takiemu potraktowaniu tego zjawiska przestajemy się odnosić do słabo zdefiniowanych „efektów niespecyficznych” w terapii, a zaczynamy rozumieć, na jakie jej konkretne składniki pacjent zareagował. Przyjrzyjmy się więc, co w tak rozumianym placebo odgrywa kluczową rolę.

Lek, który działa na mózg

W jednym z eksperymentów nad efektem placebo grupę studentów poproszono o udział w badaniu nowych leków – jednego uspokajającego i drugiego pobudzającego. Każdy badany otrzymał fiolkę zawierającą dwie lub cztery tabletki w kolorze czerwonym albo niebieskim. Po ich zażyciu studenci oceniali stopień swojego uspokojenia lub pobudzenia. Okazało się, że czerwone tabletki skuteczniej pobudzały, a niebieskie uspokajały. Ponadto zażycie czterech tabletek dawało mocniejszy efekt niż dwóch. Zapewne większość czytelników już się domyśliła, że wszystkie osoby otrzymały dokładnie taką samą substancję – cukier – tylko opakowaną w inną informację. Powszechnie wiadomo przecież, że cztery tabletki (większa dawka) powinny zadziałać silniej niż dwie; jak również – kulturowo – kolor czerwony kojarzony jest z podnieceniem, gorącem czy zagrożeniem, a niebieski ze spokojem i chłodem. Studenci zareagowali więc zgodnie z ich przekonaniami i skojarzeniami dotyczącymi koloru i dawki „leku”, a nie jego faktycznego składu chemicznego. Eksperyment powtórzony wielokrotnie przez niezależne grupy badaczy dał identyczne wyniki.

W innym badaniu jednej grupie powiedziano, że ćwiczenia fizyczne, które zalecono, poprawiają wydolność fizyczną, a drugiej – z identycznym programem ćwiczeń – że wspomagają nie tylko ciało, ale i ducha. W obydwu uzyskano poprawę ogólnej kondycji, ale tylko w drugiej grupie doszło do podwyższenia wyników w miarach samooceny. Czyli wystarczy dobrać odpowiednie słowo, aby otrzymać pożądany efekt.

Czym można wytłumaczyć wyniki tych i podobnych badań? Otóż według Moermana, ale i innych badaczy efektu placebo, kluczowym elementem terapii jest znaczenie, jakie nadajemy napływającym z otoczenia informacjom. Te znaczące informacje uruchamiają procesy psychiczne (zarówno na poziomie świadomym, takie jak oczekiwania, jak również na poziomie nieświadomym, kiedy dochodzi do procesu nabywania odruchów warunkowych) oraz odpowiadające im zmiany na poziomie działania ciała i mózgu. Tak więc tabletka z cukru nie może nam pomóc ani zaszkodzić, ale znaczenie, które jej przypisujemy – już tak.

Skoro mowa o nadawaniu znaczenia, to w dużej mierze zależy ono od społeczeństwa i kultury, w których żyjemy. Jeśli od dziecka powtarza się nam, że wapno pomaga na przeziębienie, to po kilku latach jego stosowania sam dźwięk musującego płynu, w którym rozpuszcza się tabletka wapna, przynosi ulgę zatkanemu nosowi. Społeczne uczenie się znaczenia poszczególnych oddziaływań sprawia, że lekarz w białym kitlu jest skuteczniejszy niż lekarz bez fartucha, a lekarstwo w zastrzyku przynosi ulgę szybciej niż podane drogą doustną. Także aktywne leki (jak i placebo) oznakowane znanymi markami okazywały się skuteczniejsze w zwalczaniu bólu niż te bez etykiet. Podobnie – droższe tabletki działają lepiej niż tańsze, a porady, za które płacimy, uznajemy za lepsze niż takie same, udzielane np. przez przyjaciela.

Nie bez znaczenia też, w świetle badań, są cechy samego lekarza. Okazuje się, że bardziej zdecydowany podczas diagnozy uzyskuje lepsze wyniki leczenia niż ten, który w rozmowie z pacjentem okazuje niepewność. Co więcej – sam fakt postawienia diagnozy (nawet nieprawdziwej) jest korzystniejszy dla pacjenta niż jej brak. Informacja, którą pacjent otrzymuje, zmniejsza lęk wywołany niepewnością związaną z odczuwanymi objawami. Również wiara lekarza w stosowane zabiegi lub skuteczność podawanego lekarstwa przekłada się na wynik terapii. Czy to nie przypadek, że najskuteczniejsi uzdrowiciele prezentują wysublimowaną formę zarówno pewności stawianej diagnozy, jak również wiary w ich metody?

Może w takim razie nie warto dyskredytować metod leczenia wykorzystujących efekt placebo? Może, zamiast krytykować homeopatię, powinniśmy utwierdzać ludzi w przekonaniu, że jest skuteczna, i w ten sposób wzmagać działanie pigułek z cukrem?

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj