Rozmowa z dr. Janem Paczesnym, laureatem Nagród Naukowych Polityki 2013
Przyszłość jest już dzisiaj
Rozmowa z dr. Janem Paczesnym, chemikiem, tegorocznym laureatem Nagród Naukowych POLITYKI, o niezwykłym styku chemii i biologii.
Cienkie filmy, warstwy i powłoki o dokładnie zdefiniowanej strukturze są coraz częściej wykorzystywane w elektronice, optoelektronice i biologii. Na zdjęciu pojemniki z kropkami kwantowymi.
Antipoff/Wikipedia

Cienkie filmy, warstwy i powłoki o dokładnie zdefiniowanej strukturze są coraz częściej wykorzystywane w elektronice, optoelektronice i biologii. Na zdjęciu pojemniki z kropkami kwantowymi.

Dr Jan Paczesny, adiunkt w Zakładzie Fizykochemii Miękkiej Materii w Instytucie Chemii Fizycznej PAN w Warszawie. Laureat tegorocznych Nagród Naukowych POLITYKI w kategorii nauki ścisłe.
Tadeusz Późniak/Polityka

Dr Jan Paczesny, adiunkt w Zakładzie Fizykochemii Miękkiej Materii w Instytucie Chemii Fizycznej PAN w Warszawie. Laureat tegorocznych Nagród Naukowych POLITYKI w kategorii nauki ścisłe.

Przemysław Berg: – Jak trafił pan na słynny uniwersytet w Berkeley?
Jan Paczesny: – W ramach programu Top 500 Innovators. To inicjatywa naszego Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a idea jest taka, żeby podglądać, jak w Dolinie Krzemowej przekuwa się dobre pomysły w konkretne wdrożenia, czyli jak z innowacji robi się biznes. Wszystko po to, by tych 500 innowatorów stało się w Polsce swego rodzaju awangardą. Polska pierwsza rozpoczęła taki, zakrojony na szeroką skalę, program.

I co, podglądacie?
Podglądamy. Oprócz wykładów i zajęć na uniwersytecie mamy też wizyty studyjne w dużych i liczących się firmach Doliny Krzemowej. Już byliśmy w Google, YouTube i Autodesk. Możemy tam o wszystko dopytywać i zwykle otrzymujemy wyczerpujące odpowiedzi.

Czy już nasunęły się panu jakieś wnioski?
Pierwszy to tutejsze uproszczenie procedur. Pewna wykładowczyni powiedziała nam, że nawet jej pies mógłby założyć w Kalifornii firmę. Ta procedura rzeczywiście jest tu uproszczona do minimum i w Kalifornii wciąż powstaje sporo firm. Oczywiście wiele upada, ale przecież nie każdy pomysł sprawdzi się na rynku. Tutaj jednak ktoś, kto ponosi porażkę, traktuje to jako ważne doświadczenie, lekcję, którą da się wykorzystać w przyszłości. Generalnie, Amerykanie są optymistami. Mówi się tu: pesymiści zwykle mają rację, ale to optymistom najczęściej udaje się doprowadzić coś do końca.

Muszę tu dodać, że np. w Instytucie Chemii Fizycznej PAN w Warszawie, gdzie obecnie pracuję, wprowadzono w ostatnich latach wiele zmian i, według mnie, jesteśmy na dobrej drodze, by dogonić najlepsze uniwersytety USA, Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii.

Doktorat obronił pan rok temu, jako 27-latek. Praca dotyczyła struktur bardzo cienkich filmów i powłok, czyli czego?
Chodzi tu o tworzenie nowych materiałów, bardzo cienkich powłok, filmów i warstw o dokładnie zdefiniowanej nanostrukturze, które mają coraz szersze zastosowanie w elektronice, optoelektronice i innych nowoczesnych dziedzinach. Także w biologii.

W czasie studiów magisterskich interesowałem się, poza chemią oczywiście, także biologią i teraz wróciłem do tego. Staram się połączyć moją wiedzę z mikrobiologii czy biologii molekularnej z tym, czego nauczyłem się podczas doktoratu, a więc z chemią fizyczną i chemią materiałową. Na styku tych dwóch dziedzin dostrzegłem szansę dla siebie, pewną niszę. Stosunkowo niewielu jest naukowców, którzy eksplorują to połączenie.

Co to połączenie może nam dać?
Na przykład czujniki do szybkiego wykrywania bakterii, które umożliwiałyby przeprowadzenie testów na ich obecność w kilka minut, a nie w kilka dni, jak to dzieje się obecnie. To bardzo uprościłoby i przyspieszyło np. pracę w szpitalach, analitykę. Mamy już, w zespole prof. Roberta Hołysta, gotowy model takiego czujnika, który sprawdza się na razie w przypadku bakterii pałeczki okrężnicy i potrzeba jeszcze, by wykrywał szybko bakterie bardziej niebezpieczne. Próbujemy też np. tworzyć rusztowanie do hodowli tkanek, które byłyby całkowicie odporne na zakażenia bakteryjne i grzybicze. Gdy będzie gotowe, uprości bardzo hodowle komórek potrzebnych np. do przeszczepów skóry. Chcemy wykorzystywać biomolekuły, czyli białka, enzymy, DNA, immunoglobuliny, jak również całe mikroorganizmy do tworzenia zupełnie nowych materiałów dla biologii i medycyny. Do tego potrzebna jest i mikrobiologia, i nanotechnologia.

Jak działa taki czujnik do szybkiego wykrywania bakterii?
To chip z powierzchnią modyfikowaną warstwą bakteriofagów, a więc wirusów atakujących bakterie. Nawet jeśli bakterii jest w próbce niewiele, zostają niejako wyizolowane w jedno miejsce przez osadzone na stałym podłożu wirusy. Wtedy dość łatwo, a przede wszystkim szybko, można takie bakterie zidentyfikować. Chodzi też o to, że np. w produktach żywnościowych może być wiele różnych bakterii, nam jednak zależy na wykryciu konkretnych i w tym bardzo pomocne są bakteriofagi, których receptory są niezwykle selektywne. Projekt jest obecnie w fazie tzw. proof of concept. Czyli idea działa, wstępne urządzenie także, tyle że – jak już powiedziałem – wymaga jeszcze udoskonaleń.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj