Debata ekspertów
Masa krytyczna
Program rozwoju energetyki jądrowej to przedsięwzięcie cywilizacyjne. Nie da się go sprowadzić jedynie do skali inwestycji ani też zredukować do kwestii bezpieczeństwa energetycznego. Czy Polska potrafi wykorzystać ten cywilizacyjny impuls? Nad tym pytaniem zastanawiali się eksperci podczas debaty w siedzibie Polityki.
Program rozwoju energetyki jądrowej - to przedmiot debaty ekspertów, która miała miejsce w redakcji POLITYKI.
Polityka

Program rozwoju energetyki jądrowej - to przedmiot debaty ekspertów, która miała miejsce w redakcji POLITYKI.

Od lewej: Dariusz Marzec, Aleksander Grad, Jacek Faltynowicz, Grzegorz Wrochna.
Polityka

Od lewej: Dariusz Marzec, Aleksander Grad, Jacek Faltynowicz, Grzegorz Wrochna.

Energetyka jądrowa wzbudza emocje. To oczywiste. Kwestie bezpieczeństwa, utylizacji zużytego paliwa, finansowania gigantycznych inwestycji uruchamiają kaskadę kolejnych pytań o zasadność budowy w Polsce elektrowni jądrowych. – Gdy w rządzie dyskutowaliśmy o programie rozwoju energetyki jądrowej, nie myśleliśmy jedynie w kategoriach bezpieczeństwa dostaw energii. O wiele ważniejsze było pytanie o impuls rozwojowy, jaki przyniesie Polsce ten projekt – wyjaśniał Aleksander Grad z PGE EJ1, spółki celowej odpowiedzialnej za budowę pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. W chwili przyjmowania uchwały o rozpoczęciu programu rozwoju energetyki jądrowej w 2009 r. pełnił funkcję ministra skarbu.

Jakie to mogą być efekty? – W pierwszej kolejności impuls makroekonomiczny wynikający z tak dużej, szacowanej na kilkadziesiąt miliardów złotych inwestycji – informuje Dariusz Marzec z firmy doradczej KPMG. – To oczywiste, chodzi jednak o to, żeby impuls ten nie wyczerpał się zaraz po wyjściu pracowników z placu budowy. Czyli o to, żeby program stał się okazją, którą polscy naukowcy i przedsiębiorcy wykorzystają do rozwoju nowych kompetencji i technologii, jakie z kolei staną się szansą rozwoju nowych, konkurencyjnych sektorów gospodarki.

Wystarczy popatrzeć na efekty projektu jądrowego podjętego w latach siedemdziesiątych. Jak wiadomo, został on wstrzymany i elektrownia atomowa w Żarnowcu nie powstała. – Do dziś korzystamy z tamtego impulsu – wyjaśniał prof. Grzegorz Wrochna, dyrektor Narodowego Centrum Badań Jądrowych w Świerku. – Dysponujemy Marią, jednym z najnowszych badawczych reaktorów jądrowych w Europie. Powstał w 1974 r. siłami polskich inżynierów i uczonych, ciągle modernizowany umożliwił rozwój produkcji radioizotopów medycznych. Polska jest w tej dziedzinie światowym potentatem, sprzedajemy radioizotopy do 78 krajów, zaopatrując w niektórych przypadkach nawet 18 proc. globalnego rynku.

To jednak nie wszystko, przekonuje prof. Wrochna. Mamy pokaźne kadry naukowe o liczącym się na świecie dorobku, czego wyrazem jest udział polskich zespołów badawczych w programach międzynarodowych i ich praca nad technologiami przyszłości, jak reaktory IV generacji umożliwiające lepsze wykorzystanie paliwa czy kogeneracja jądrowa, czyli wykorzystanie energii jądrowej także do wytwarzania ciepła. W samym Świerku powstaje centrum obliczeniowe o mocy 500 teraflopów, najpotężniejszy ośrodek superkomputerowy w Polsce, który wykorzystywany będzie do analiz bezpieczeństwa reaktorów budowanych w naszym kraju oraz do rozwoju stosowanych w energetyce metod obliczeniowych w ramach projektów międzynarodowych.

To wszystko, jak podkreśla szef NCBJ, powstaje zupełnie niezależnie od nowego programu rozwoju energetyki jądrowej, bo brak jednoznacznej rządowej strategii powoduje także brak finansowania nowych projektów badawczych – naukowcy dają sobie radę, pozyskując m.in. środki unijne. – Sytuacja się zmieni, gdy akademicy przedłożą wspólną propozycję, a nie będą jedynie forsować projekty interesujące dla ich katedr czy instytutów – przekonywał Aleksander Grad. Właśnie trwają prace nad strategicznym programem badawczym, który sfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju da szansę na konsolidację dużego, lecz rozproszonego potencjału polskich zespołów naukowych.

Musimy także mieć świadomość, że Polska nie stanie się nagle potentatem technologii jądrowych i zacznie oferować reaktory własnej konstrukcji – uzupełniał prof. Konrad Świrski z Politechniki Warszawskiej. – Możemy natomiast, podobnie jak to się stało w przypadku przemysłu lotniczego, rozwinąć wiele specjalizacji potrzebnych do realizacji programów – od oprogramowania sterującego i kontrolującego bezpieczeństwo przez zaawansowane technologicznie wykonawstwo po projektowanie.

O tym, że polscy inżynierowie i polskie firmy potrafią konkurować w wymiarze międzynarodowym, świadczy najlepiej doświadczenie Elektrobudowy SA, firmy zaangażowanej przez francuski koncern Areva, globalnego potentata w dziedzinie technologii reaktorów jądrowych, do budowy elektrowni w Olkiluoto w Finlandii. – Musimy tam sprostać najwyższym standardom technologicznym – tłumaczy Jacek Faltynowicz, prezes Elektrobudowy – najmniejsza fuszerka oznaczałaby wycofanie z projektu. Na to jednak się nie zanosi, dla Elektrobudowy to już siódmy projekt.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj