Urok starych okładek
Słów oprawy
„Nie sądź książki po okładce”. Czasami to jednak ona stanowi o wartości starego woluminu i budzi wielkie zainteresowanie bibliofilów i bibliologów.
Księga z 1483 r. oprawiona w zakładzie introligatorskim w Norymberdze.
Tadeusz Późniak/Polityka

Księga z 1483 r. oprawiona w zakładzie introligatorskim w Norymberdze.

Książka to słowo. Myśli i idee zdają się nieporównywalnie ważniejsze niż materialny nośnik, na jakim je utrwalamy. W dodatku w czasach, gdy książki wydawane są niechlujnie i masowo, do wyglądu czy sposobu opraw przestaliśmy przywiązywać większą wagę. W przeszłości skórzane okładki bogato dekorowano tłoczeniami z użyciem srebra, złota, szylkretu (masy rogowej otrzymywanej z pancerzy żółwi) czy szlachetnych kamieni i bywały cenniejsze niż treść, przynajmniej pod względem materialnym.

Podczas gdy teksty starych ksiąg to domena literaturoznawców i historyków, oprawami zajmują się tegumentolodzy (od łac. tenere – okrywać), dla których książka to nie tylko jeden z najwspanialszych, ale i najpiękniejszych wytworów ludzkiego geniuszu. – W polskich zbiorach dominują księgi religijne, których treść jest znana i powtarzalna. Nas bardziej interesuje nośnik tekstu i jego forma – gatunek ręcznego pisma lub czcionki, iluminatorska bądź graficzna dekoracja kart, tudzież zapiski i znaki własnościowe – tłumaczy historyk sztuki i bibliolog dr Arkadiusz Wagner z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. A Ewa Chlebus, konserwatorka z Biblioteki Elbląskiej, dodaje: – Oprawa indywidualizowała książkę, często mówiąc więcej o jej posiadaczu niż treść. To samo wydanie miało różne oprawy, na których styl wpływał nabywca woluminu, a na jakość wykonania – kunszt introligatora.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj